Preegzystencja

może i coś kiedyś było, ale dawno i nie na

temat. liczy się tylko bieżączka, sekowanie tych

wciąż zacierających się w pamięci

dziewczyn-drzewiczyn, których pędy zdążyły

uschnąć, liście – pożółknąć.

 

jeśli kiedyś, dajmy na to, żyłem – to wyłącznie

po to, by dziś mieć dojrzalszy i bardziej wyrobiony

język (no dobrze, masz rację:

haczykowaty ozorzec, fakt: takim tylko

Marchosjasa i Renowe przywoływać,

kreślić zawiłe sigile na podbrzuszu wybranki!).

 

niech resztki pamięci będą jak nieszczęsne, połamane

w ubiegłym roku słuchawki od dawno nieistniejącego

walkmana, które postanowiłem wreszcie wyrzucić.

 

niech uśmiechnięty duch o imieniu Aktualia

(kobieta wyjątkowej urody uwidaczniająca się

przed oczami takiego ślepca jak ja)

rozszarpuje i pożera zaprzeszłości,

coraz bardziej cudze listy zakupów, notatniki

o przezroczystych kartkach,

zapiski na papierze z mgły.

 

była przeszłość, była. przejeżdżają po niej

mlecznobiałe streamlinery, toczą się

cysterny pełne ciepłych słów.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania