Kapelusz z królika

Rozpoczął się pokaz iluzjonistyczny. Vilhelm na początku zaprezentował standardowe sztuczki jak tasowanie kart, wyjmowanie monety z ucha, czy szarfy z ust. Za chwilę miało jednak nastąpić coś niesamowitego. Nawet David Koprofild by na to nie wpadł. Zazwyczaj magicy wyciągali królika z kapelusza, a Vilhelm postanowił zrobić na odwrót. Biedny zwierzak szarpał się i wyginał, kiedy iluzjonista wpychał mu palce do gardła. Dla pewności wcześniej usunął królikowi zęby, gdyż jak wiadomo te na pozór spokojne zwierzęta mogą zrobić człowiekowi krzywdę w akcie samoobrony. Niestety po kilku minutach desperackich prób wyrwania kapelusza z króliczych trzewi, zwierzak przestał się szamotać, wyprężył i znieruchomiał. To oznaczało jedno. Zdechł, a publiczność nie mogła się o tym dowiedzieć. Zaraz przybiegliby łowcy sensacji, ekolodzy i obrońcy praw zwierząt, a Vilhelm spędziłby sporo czasu w klatce, z której nawet Houdini by się nie wydostał. Szybkim ruchem sięgnął pod stolik, gdzie przetrzymywał zapasowe króliki i wymienił tego, który wykorkował na okaz zdrowia. Problem w tym, że ten pierwszy był biały, a drugi czarny.

- Eee… Spójrzcie państwo! Na waszych oczach zadziała się magia. Królik zmienił kolor!

Publiczność jednak nie była zadowolona, wszyscy zaczęli buczeć. Prestidigitator musiał się ratować niezawodną metodą i przywołać na pomoc swoją skąpo ubraną asystentkę, która odwróciłaby uwagę gawiedzi od nieudanej sztuczki. W pewnym momencie dostrzegł jak koło twarzy lata mu świetlisty obłoczek, który po chwili wleciał mu do nosa. Próbował pozbyć się go smarknięciem, ale wyleciał tylko gil.

Publiczność jednak nie zwróciła uwagi, że magikowi z nosa wypadł najprawdziwszy ptak, bo na scenę wkroczyła asystentka. Vilhelm poczuł na jej widok zwierzęcą chuć. Opętał go duch królika, a jak wiadomo one cały czas myślą tylko o dwóch rzeczach – jedzeniu i kopulacji. Aktualnie w grę wchodziło tylko to drugie, więc iluzjonista rzucił się na kobietę, przyparł ją do podłogi i wykorzystał seksualnie na oczach rozemocjonowanej widowni. Już nikt nie buczał, wszyscy patrzyli z ekscytacją. Gwałt na żywo w końcu nie zdarza się często, zwłaszcza na pokazach prestidigitatorskich. Kiedy Vilhelm skończył, publiczność domagała się więcej. Magik poczuł, że w końcu zdobył uznanie. Ci widzowie przypominali tych, którzy z szaleństwem w oczach oglądali krwawe walki gladiatorów w starożytności. Chcieli tylko przemocy i seksu, a nie głupich sztuczek.

- Przyjdźcie tu jutro i przyprowadźcie znajomych – powiedział magik. - Niech sala będzie pełna. Dostaniecie prawdziwe show.

Publiczność wiwatowała. Vilhelm stwierdził, że nowe asystentki będzie znacznie trudniej zdobyć niż króliki, ale czego się nie robi dla kasy. Od kiedy wszedł w niego króliczy duch poczuł wyjątkowy przypływ energii. Wyciągnął z kieszeni sałatę i zaczął ją obgryzać.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Narrator 4 miesiące temu
    Jak zazwyczaj znakomity początek, niezłe rozwinięcie, beznadziejnie obrzydliwe zakończenie. Masz rzadki talent sprzedawania czytelnikom banału, tak żeby o tym nie wiedzieli. Ta historia to chyba autobiografia. Pozdrawiam.
  • fanthomas 4 miesiące temu
    Wiem że zakończenie obrzydliwe ale ogólnie taki miałem pomysł.
  • Narrator 4 miesiące temu
    fanthomas Obrzydliwe nie znaczy, że złe. Życie jest obrzydliwe. Dlatego dałem 5.
  • fanthomas 4 miesiące temu
    Narrator aha, bo tak to zapisałeś i myślałem że kompletnie ci się nie podoba
  • skandal 4 miesiące temu
    bardzo realistyczne. tylko jeden moment jest fantastyczny. publiczność nie zauważyłaby podmiany królika. nie takie rzeczy z nami wyczyniają i nikt nie zauważa. nie wiem skąd u przedmówcy myśl, że to autobiografia? to w końcu portal pisarski jest, a nie zwierzeń. dobra robota fantomasie
  • Piotrek P. 1988 4 miesiące temu
    Specyficzne, ale mimo to przeczytałem z chęcią i ciekaw zakończenia, 5, pozdrawiam i polecam :-)
  • Justyska 4 miesiące temu
    Rewelacja, ach te zwierzęce instynkty i ta dzikość władzy.
    Pozdrawiam 5:)
  • Trzy Cztery 4 miesiące temu
    Hahahaha, no ale dlaczego w zakończeniu obgryzał sałatę? Powinien wyciągnąć natkę pietruszki, bo dobra na króliczy popęd. Sałata jest dla żółwi.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania