Prezent urodzinowy
Zjadłam dzisiaj kawałek tortu
urodzinowo - śmiertelnego.
Nie udekorowałam go świeczkami,
bo to zbyt wiele lat.
Nie zdmuchnęłam ich płomyków
i nie pomyślałam o życzeniu.
Skosztowali go wszyscy zaproszeni,
a każdy kęs to krok ku śmierci.
To był prezent od.. kogoś.
Blado - zielonkawy przekładaniec
nadziewany galaretą denatów i samobójców.
Duszne, mdłe, śmierdzące ciasto
z dodatkiem zmineralizowanego kośćca.
Szarowata, kleista, papkowata masa
przyprawiona zgnilizną i rozkładem,
nasączona moczem i ekstrementem
i pulsującym robactwem.
I jakby tego było mało, ozdobiony
ukrzyżowanymi trupami, a każdy
z nich z raną w sercu.
Skosztowali go wszyscy,
a każdy kęs to krok ku śmierci.
To był prezent od BOGA!
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania