Prezent z Plusa
(fragment wspomnień z czegoś nowego, prawie ukończonego)
Od wielu lat, a dokładniej od początku telefonii komórkowej byłem solidnym abonentem Plus GSM. Nie zdziwiło więc mnie, a nawet usatysfakcjonowało „wreszcie docenili moje przywiązanie do sieci” – otrzymanie od tej firmy sms-a z gratulacjami i zaproszeniem do konkretnego Punktu Obsługi Klienta, gdzie „czeka na Pana niespodzianka!”. „Miłe ze strony operatora. Chociaż raz, po tylu latach, coś extra mi sprezentują – uśmiechnąłem się po przeczytaniu tekstu – do tego zaznaczyli wykrzyknikiem na końcu. To nie może być byle co”.
Po pracy powrotna droga wpierw mnie zaprowadziła do tego punktu Plusa. Z czasem wizyty niezbyt dobrze trafiłem – dwa czynne stanowiska akurat były zajęte przez klientów, którzy podpisywali nowe umowy. Trwało to bardzo długo, ponad pół godziny, nim się zwolniło jedno stanowisko. Do tego początek był niezbyt miły.
– A co to jest? – zapytała pracownica, młodziutka panienka o dość słusznej posturze. – Właściwie to nie wiem. – Uniosła brwi i dodała po przeczytaniu ich sms-a w moim telefonie: – Ale ja tu pracuję od niedawna.
– Pokaż – wtrąciła się jej koleżanka z drugiego stanowiska. Przeczytała i kiwnęła głową: – A, tak, mamy upominki dla naszych długoletnich klientów. Proszę poczekać, aż skończę.
Odczekałem jeszcze kwadrans, deliberując w tym czasie w myśli „co to będzie? Jakiś fajny prezencik? Voucher na zakupy? A może darmowy abonament na pół roku? To byłoby najlepsze. Nie zawsze materialny prezent jest trafionym dla klienta, ludzie mają różne upodobania”.
Wreszcie po trzech kwadransach oczekiwania przysiadłem przed drugą pracownicą obsługi.
– Muszę tylko sprawdzić dane. Proszę podać pańskie personalia i numer telefonu.
Tym razem już kilkunastu sekundach pracy przy komputerze kiwnęła potwierdzająco głową.
– Tak, wszystko się zgadza. Niespodzianka jest do odbioru u nas. – Wyciągnęła z szuflady prezent; pięknie, firmowo opakowany w przezroczystą folię. – Proszę, to dla pana. Dziękujemy za wieloletnią wierność naszej sieci.
– Oo q… – aż się zająknąłem z zaskoczenia; ledwie powstrzymałem przed dokończeniem wypowiedzi na widok firmowego upominku. Dopiero głęboki wdech mnie uspokoił. – Czy mam gdzieś podpisać odbiór prezentu?
– Nie, nie trzeba – zaprzeczyła ruchem głowy i uśmiechnęła się. – Sama zaznaczę odbiór. Miłego dnia i jeszcze raz dziękuję w imieniu firmy.
Drugi raz mnie zaskoczyła. Nie trzeba podpisać odbioru prezentu? Tak wierzą swoim pracownikom, że wystarczy ich parafka na liście zamiast podpisu obdarowanego? To jednak duży postęp w zaufaniu do własnych ludzi. Nie to, co w PRL-u, gdzie panie w fabrykach musiały podpisać odbiór rajstop czy ręczników otrzymywanych w Dniu Kobiet. Nawet wręczone goździki musiały chyba potwierdzać podpisem. Żadnego wtedy zaufania do ludzi pracy!
Zapakowałem prezent do teczki-dyplomatki i pojechałem do domu. W nim, na spokojnie przeczytałem widoczne nadruki, nie rozrywając przezroczystego, cennego opakowania.
Prezent był miły, ale, jak się wcześniej obawiałem, firma Plus GSM nie trafiła w moje gusta. „Dobrze, że nie rozerwałem opakowania – stwierdziłem w myśli z ulgą – będę mógł komuś wręczyć ten upominek, zasługując na wdzięczność bez ponoszenia finansowych kosztów. No cóż, nie pierwszy i nie ostatni z rodzaju prezentów przechodnich. A może obdaruję kogoś anonimowo? Przy dobrym uczynku nie musi być spersonalizowany darczyńca. To więcej znaczy, nie wymaga od obdarowanego składania wyrazów wdzięczności, czasem wymuszonych”.
Na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytałem to, co było widać przez folię. Może jednak jest coś w moim guście? Szkoda tak od razu rezygnować z prezentu… Tytuły biły po oczach: „Podróże małe i duże – przewodnik”, „Nowość – telewizja bez anteny satelitarnej”, 'Menu piknikowe”. Dwa nagłówki: „Poradnik komunijny” oraz „13 stron mody i urody – trendy na wiosnę-lato” – przypominały, że już jest maj, a zaraz po nim nadejdą upalne miesiące. To ostatnie bardzo mnie ucieszyło. Wreszcie będę mógł pływać w jeziorze po tylu miesiącach oczekiwania!
Było też zdjęcie jakiejś panienki ogłaszającej: „Nie powiedziałam ostatniego słowa”. Trochę się zdziwiłem, czemu to do mnie mówi. Jej twarz była mi nieznaną, więc nie mogłem słyszeć jej pierwszego słowa ani następnych. Jednak wstępnie przyjąłem, że jako „stary wapniak” nie nadążam za współczesnymi trendami w komunikacji interpersonalnej.
Po zejściu na parter klatki schodowej, gdzie były zawieszone skrzynki pocztowe mieszkańców wieżowca, napotkałem wchodzącą sąsiadkę. To był moment, jak mi zaiskrzyło…
– Dzień dobry. Nie chce pani tego? – pokazałem upominek. – Otrzymałem, ale jednak to nie dla mnie.
Wzięła, popatrzyła na „słowa w polskim języku napisane” i lekko pokiwała głową. „Na tak, czy na nie? – nie mogłem odgadnąć. Jednak kiwnęła potakująco.
– Dobrze, wezmę, zobaczę. Dziękuję.
Nie tylko poczułem ulgę, ale i zadowolenie z dobrego uczynku. Czasem trzeba się natrudzić, aby komuś dogodzić, ale za to na końcu jaka satysfakcja!
…W ten sposób upominek z Plusa „dla wieloletniego abonenta” trafił w ręce kogoś, komu się bardziej przydał. Chyba. Kolorowa okładka, zdjęcie uśmiechniętej młodej kobiety i tytuł „Brawo Ty” przyciągał wzrok i dodawał splendoru czasopismu „NR 1 (3)/2019” – jak było dopisane w nagłówku. Dopiero trzeci numer, a więc w przyszłości może być cenny jako jeden z pierwszych wydań. Do tego słyszałem o „Bravo Girl” i „Bravo”, a o „Brawo Ty!” nic a nic. Znaczy – rzadkie, niemasowe, a więc już z tego faktu wartościowe…
Podbudowany tą myślą, a nawet dumny z przekazanego dalej tak oryginalnego prezentu, wróciłem do mieszkania. „Dobrze, że w tym punkcie Plusa nie wrzuciłem niespodzianki od razu do kosza – sam sobie pogratulowałem wstrzemięźliwości sprzed półgodziny. – Niech się cieszą, że nie skomentowałem grubymi słowy. A już miałem je na końcu języka… Bo cóż te pracownice winne? Chyba że wyjęłyby z kosza i dalej puściły w obieg. To już byłoby nie fair, a nawet nieprofesjonalne. Ot i zrobiłem dwa dobre uczynki za jednym zamachem – sąsiadka ma ode mnie prezent a jednocześnie uchroniłem te dwie pracownice przed możliwością nieuczciwego postępku, a więc grzechu”.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania