Prochy
Wszystkie kości zostały spalone,
gdy niebo spadło na nasze ramiona.
Idąc, rozmyłam proch.
Bezszelestnie uniósł się w powietrzu.
Iskry zmartwychwstania
dręczą moje zmysły, błagają.
Jęczą...
Gdzie ten, których uchronić nie uchronił.
Gdzie świat, który ocalić nie ocalił.
I ludzie, którzy w powietrzu,
jak widma klęski,
tańczą na moich ramionach.
Wskrzesiłam, uciekając...
Dziecięce głosy, jak żywy popiół,
osiadają na skórze
ciągną w górę, w dół, zabawa trwa.
I niebo wciąż niezmienne,
na zgliszczach ludzkich serc.
Tylko deszcz zaciera ślady,
jak sprzymierzeniec śmierci.
Topi ludzkie prochy,
skazując na zapomnienie.
Komentarze (4)
"na zgliszczach ludzkich serc" piękne. Jedyne do czego bym się doczepiła, to rozmywanie prochu... Trochę mi to nie pasuje. Poza tym cudowny wiersz. Zostawiam 5. :)
Dziękuje bardzo :)
Smutny wiersz, bo jak inaczej nazwać tekst, który obrazuje stan, w jakim kiedyś siłą rzeczy każdy z nas się znajdzie, stan zapomnienia? Piękne metafory i... zresztą, wszystko mi się tu podobało. To chyba najbardziej obrazowy i emocjonalny wiersz jaki napisałaś, bardzo mi się podoba. Zostawiam 5 :)
Dziękuje ślicznie Rasiu :)
Tak, wiersz jest smutny, można napisać - inaczej smutny, bez słów, które stricte opisują ten stan emocjonalny. Może to wina 'tematu', który sam w sobie jest przykry i nasuwa niemiłe skojarzenia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania