Prometeusz, czyli altruistyczna nirwana w obliczu współczesności
Ja komet król
Upadam na ziemię
Ja pradawny głaz
Spalony w przestrzeni
Rozdziobany zniszczony
Dawca ognia i łez
Dawca ludzi i zdrajca
Wróg boga, zwierz
Wygłodniały pragnie
Być gołębiem
W mieście żyją dziki
A ja byłem dziki
I byłem dzikiem
Ja sokół wędrowny
Ja kruk i sęp
Rozdziobany przez
Drony i wrony
Zamknięty w piekle
Diabeł pradawny
Pragnący nirwany
===
Toczą mnie pod górę
Syzyf z syzyfem
Jeden szczęśliwy
Drugi jest mitem
Ja deptany wąż
Anakondy roześmiane
Krzyczą bluźnierstwa
Moje ciało opłakane
Gdzie jesteś wrogu!
Gdzie jesteś boże?
Czy to jest nirwana
Na życia marnej górze?
Zabolały drzewa
Palone przez Boga
Żyć nie będę wiecznie
Więc powstałem z kolan
===
Taki ja naiwny
Prometejski sen
Miewałem za życia
Póki mogłem żyć
Tak jak gołębica
Zniewolona w mieście
W diabelskiej bohemie
Doznaję katharsis
Bije mi brawa wyspa
Kreta i Lesbos
Horacego pomnik
Zburzył boski tron.
Ja bez wątroby
W Mariupolu
Leżę na ziemi
Przysypany gruzem
Przykłuty do skały
Przysypany gruzem.
===
Łapię oddech
Niosłem pokój
Rytm. Serce.
Trawa pokryła
Naszą mogiłę
Serca nasze
Smakują jak wino
Owoce drzew
Rajskich jemy
Nirwana wydaje
Się diabelna
Pracujemy w polu
Szczęśliwi
I pijemy
Nasze serca pijemy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania