przebiśniegowe

gdy już pierwsze przebiśniegi wyjrzały zza skóry

a skorupa słońca pękła i rozlało się światło po łąkach

mówiłem językiem rzeczy o sprawach życia i prostych

 

a potem z oddechu zostały drzewa iglaste głuche i ślepe

a tkanki moje w spowinowaceniu ze ściółką bezradne

rozkładają ręce myśli i spowiedź której tak bardzo

się wstydzę nie pozwala mi odejść

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania