przebiśniegowe
gdy już pierwsze przebiśniegi wyjrzały zza skóry
a skorupa słońca pękła i rozlało się światło po łąkach
mówiłem językiem rzeczy o sprawach życia i prostych
a potem z oddechu zostały drzewa iglaste głuche i ślepe
a tkanki moje w spowinowaceniu ze ściółką bezradne
rozkładają ręce myśli i spowiedź której tak bardzo
się wstydzę nie pozwala mi odejść
Komentarze (2)
Bardzo ładnie 😊
Dziękować
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania