Przebudzenie
PRZEBUDZENIE
Wynurzam się z niebytu, przestrzeń dławi, dusi... chyba umieram.
Nie... to nie to o czym myślicie, to inna śmierć, piękna pani roześmiana
w seledynowej sukni, uśmiecha się do mnie, a ja...no cóż...serce otwieram.
Chcę mówić...nic nie mów, szepcze cicho moja pani, już nie będę sama.
Wszystko wokół się zmieniło, nie ma ludzi, zwierząt ani roślin,
nawet Słońce nie świeci swym blaskiem. Mimo tego jest przyjemnie,
chociaż...czuję się trochę nieswojo. Jest tak jakby ktoś mnie gościł,
a ja gościnę przyjmując podaję do stołu...sam sobie...wzajemnie
Komentarze (3)
Wynurzam się z niebytu, przestrzeń dławi, dusi... chyba umieram. Nie, to nie to o czym myślicie, to inna śmierć. Piękna pani w seledynowej sukni uśmiecha się do mnie, a ja, no cóż...serce otwieram.
Chcę mówić. Nic nie mów - szepcze cicho moja pani. Już nie będę sama.
Wszystko się zmieniło, nie ma ludzi, zwierząt ani roślin, nawet słońce nie świeci swym blaskiem, mimo tego jest przyjemnie chociaż czuję się trochę nieswojo. Jest tak jakby ktoś mnie gościł, a ja gościnę przyjmując podaję do stołu...sama sobie.
Jako okruch prozatorski, to byłoby nawet dobre.
Bardzo ładnie napisane. Spodobał mi się Twój styl. Czekam na więcej. ^_^
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania