Przebudzenie linii

Nie szukam wielkich słów,

tych wszystkich wyświechtanych metafor o ogniu.

Wolę ten moment, gdy Twój oddech

zmienia rytm tuż przy moim obojczyku,

jakbyś sprawdzała, czy jeszcze tam jestem.

​Masz na skórze mapę, której nie da się nauczyć na pamięć.

Prowadzę palce po linii Twoich pleców –

powoli, niemal bez dotyku,

tak, by obudzić tylko dreszcz,

zanim obudzi się reszta.

​W półmroku pokoju zapach Twoich włosów

miesza się z chłodem pościeli i ciepłem naszych ciał.

Nie musimy nic mówić.

Wystarczy ten szept skóry o skórę,

krótki skurcz mięśni pod moją dłonią

i wzrok, który w ciemności

waży więcej niż jakikolwiek dotyk.

​Jesteś tu. Jesteśmy.

Reszta świata to tylko hałas za zamkniętymi drzwiami.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania