przecież nikt się nie dowie

przechodząc z rąk do rąk bezszelestnie. gubiła wątki. znów to samo pytanie. jesteś czysta. jakby woda mogła zmyć ostatni. nic dwa razy się nie zdarza. powtarzała nie wierząc. w podwójne ściegi. jakże bywa mylące. bycie sobą. kiedy zaobrączkowany ptak patrzy na jej twarz.

 

na dworcu było zimno i jego czarne oczy spowalniały bicie. gdzieś w środku jest małe serce. głupie i przekupione ilością słów od których stopniał śnieg.

 

dlaczego jest zimno. przecież wiem

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates wczoraj o 20:15
    Piękna proza poetycka. Proszę o więcej.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania