przecież nikt się nie dowie
przechodząc z rąk do rąk bezszelestnie. gubiła wątki. znów to samo pytanie. jesteś czysta. jakby woda mogła zmyć ostatni. nic dwa razy się nie zdarza. powtarzała nie wierząc. w podwójne ściegi. jakże bywa mylące. bycie sobą. kiedy zaobrączkowany ptak patrzy na jej twarz.
na dworcu było zimno i jego czarne oczy spowalniały bicie. gdzieś w środku jest małe serce. głupie i przekupione ilością słów od których stopniał śnieg.
dlaczego jest zimno. przecież wiem
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania