Przeciwstawianie
pewnostki. że Ogolone ryby nie będą dobrą książką.
nawet, jeśli kiedyś zgłupieję na tyle,
by postanowić ją napisać.
że reportaż z zamorskiej wyprawy po złamany długopis,
trzydziestotomowa epopeja Chłepcizna
czy poemat Zlizywalność — również nie spotkają się
z przychylnymi ocenami czytelników.
oraz że... nie ma tu czego szukać.
głos jest zwodniczy, wiedzie na manowce,
w ciszę. milczenie.
tak wiele baśni, brzydkich i pełnych absurdu
nie może, dla (ich?) własnego dobra, zostać spisanych.
jak choćby ta o chorej dziewczynie.
leży, nieszczęśnica, w głębokiej kałuży.
pokój rozwadnia się. płynna wersalka.
i bezceremonialnie wbity, bez ceregielenia się,
sztywny plastik. rurka o szerokiej średnicy
— prosto w bok (bez skojarzuców religijnych mi tu!)
łzy, w grudkach. zbutwiałe resztki łodzi
wyrzucane na plażę. świadomość końca.
zwierzątko, futrzasta kula przeciska się
wewnątrz przewodu. wchodzi w głąb ciała,
by wyjeść złą tkankę.
albo opowiastka o facecie, który stał się
— to ważne: wbrew woli! — kościołem
do którego schodziły się stare, konserwatywne baby
aby ksenofobić, żuć sztywny moher
..niech zatem będzie milczenie. pochłaniające
tak poszukiwany, pożądany, postulowany
nowy język poezji, mój surowy, nieco zwierzęcy
dialekt: wrzask, gardłowy i bez słów
zwierzutek nażera się do przesytu
będzie miał czym zwracać
Komentarze (2)
Ano nie może. Ale tak na zdrowy rozum to powinno. Nie może być tak, że tylko ładne, śliczne, ugłaskane baśnie.
A miałam mieć focha prawda. To idę.
Nie rozumiem. Bardzo Cię lubię. Pisz do mnie! Na pewno odpiszę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania