Przedwiośnie

Pierwsze co robię, gdy wstaję z łóżka to idę na papierosa, a wstaję bardzo wcześnie, bo lubię długi dzień będąc świadomym, że długo nie pożyje.

Trawa wczesną wiosną bywa bardzo zimna i sztywna, jak moje przekonania. Drzewa w ogrodzie jeszcze śpią, a ja już nie. Więc odpalam tego pierwszego i mocno w płuca wdech biorę.

Kosy wstały. Biegają po murawie zerkając na mnie. I głupio się jakoś poczułem, że one tak same, beze mnie.

Zdjąłem buty i zacząłem z nimi biegać. Śmiały się głośno, a ja z nimi o szóstej rano. Zaczęliśmy bawić się w berka, ale nigdy mnie nie złapały. Może i ładne, a wolne są.

A ja ładny i szybki.

Biegnę po tej trawie zmarzniętej, która mimo mej wagi wcale się nie ugina w swej pozie. Sztywna, jak ja w swych poglądach. Kosy śmieją się coraz głośniej, a ja bosymi stopami próbuje je rozweselić jeszcze bardziej.

I zdażyło się tak, że się potknąłem. Upadłem boleśnie. I podbiegł do mnie jeż.

- Będziesz żył? - spytał.

- A muszę?

Cała rodzina jeży przyszła i siadła dookoła mnie. Przytulili się. Do moich nerek wczesną wiosną odsłoniętych, do przedramion zmarzniętych, do ud samotnych.

- A chcesz? - spytał jeż.

- Nie zawsze.

- Jutro też się wywrócisz - powiedział.

- I co? - spytałem.

- W końcu znajdziesz.

- Ale ja nie szukam.

- A mnie tu nie ma - powiedział i znikł.

Kosy jeszcze chwilę śpiewały o mnie i śmiały się głośno, a później odleciały i nie wróciły już nigdy, a ja wstałem następnego dnia szukając ich na pierwszym papierosie. I sam musiałem śmiać się z siebie biegając boso po zimnej trawie. Chociaż przysiągłbym, że nie robiłem tego sam.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania