przedział dla wypalonych
Przedział, lura, Sopot - Warszawa Wschodnia.
Niedzielni pasażerowie.
Siedzimy kolano w kolano. Ludzie rzucają słowami sprawniej niż bagażem, a ich historie wciskają się w głowę. Bez pytania czy chcesz, czy gówno cię to obchodzi. Spowiedzi o domach, do których nie chcą wracać i błędach, których nie mogą już cofnąć.
Stajesz się powiernikiem na gapę. Przymierzasz ich dramaty do siebie, pytając mimo wszystko:
„Co bym zrobił?”
Wszystko to w cieple przedziału, gdy za oknem świat znika w gasnącym dniu. Oni wysiądą, zostawiając kurz i nie twój ból. Ty pojedziesz dalej - z czyimś pozostawionym życiem, lurowatą ciszą. Wstajesz, otrzepujesz spodnie z cudzych słów i idziesz do wyjścia.
Bo następna stacja - "twoje życie".
Komentarze (20)
„Co bym zrobił?” - genialne.
W ogóle cały tekst ma konkretny ładunek emocjonalnym - tak mocno życiowy i poruszający. Lubię takie smaczki 😉
Ale... Często pomagają.
Pojedziesz dalej - z czyimś pozostawionym życiem, lurowatą ciszą.
Tu bym jeszcze coś dodał /koniecznie, ale nie szpanersko/, ale zaraz odwiedziny córki.
Dorzuciłem. Mam nadzieję że domknąłem
Pojedziesz dalej - z czyimś pozostawionym życiem, lurowatą ciszą. Wstaniesz /żeby nie mieszać czasami/, zostawisz przewertowane z grubsza słowa, pójdziesz do wyjścia.
Masz miejscówkę na tej stacji.
/Będzie w każdym razie inaczej/
Bardzo za to dzięki Grawi 👌
Wiem o co chodzi, ale to, jak to wygląda jest... Bezcenne
Naprawdę, zauważyłem że środki komunikacji działają lepiej niż gabinety psychologów. Ludzie jakoś... Mają zaufanie do obcych, stąd zwierzenia. I w sumie...
Lubię słuchać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania