przedziałek
bo ja, proszę państwa,
draństwa nie znoszę
opowiem jak było po trosze
siedzieli tacy
zapewne żołdacy
bo klęli na czym świat stał
aż nikt nie wchodził
a kto spróbował ten nawet usiąść się bał
byli też młodsi
nie lepsi wcale
więc usiąść tym lepiej im dalej
głupawe twarze pod makijażem
zaraz im coś odpalę
podpierał ściany kolejny
pijany
sprawa mnie już przerosła
oddech wstrzymałam, zebrałam się, wstałam
uciekłam
bo przedział szemrany
wybiorę lepszy
bez wieprzy pijanych
bez twarzy zapewne załganych
otwieram drzwi nowiutkie a tam
pełno znów
podejrzanych…
Komentarze (8)
Obawiam się, że to nie tak...
Krótko: tekst ma wybrzmiewać jako sztywne myślenie bardzo podejrzliwej i zdystansowanej osoby, która wszędzie widzi zło; nie widzi człowieka, jedynie to, co złego robi. A że ludzie są grzeszni, nie może znaleźć sobie miejsca. Ucieka w nowe przestrzenie a tam - niespodzianka: ludzie :)
Osoby zdystansowane, ale na tyle blisko żeby ocenić...
Bardzo fajny wiersz, mądry, życiowy.
Dzięki!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania