Przemijający czar miłości
Pamiętam te chwile uniesień
Były schodkami do miłości wzniesień
Wzniesień i upadków
Mamy w ogóle naszej miłości świadków?
Zostawiłam innego dla Ciebie
Wiem, że ta informacja Cię jebie
Ciekawe co byś zrobił, gdybym ci powiedziała
Że nasza miłość mi się inaczej widziała
Pamiętam na początku komplementów burzę
Kiedy głowe miałam w chmurze
Czułam, że byłam w niebie
Zabrakło jednego elementu, Ciebie
Spotykaliśmy się niezwykle często
Tematów było gęsto
Całe dnie razem spędzaliśmy
Szczerze, przy tym się nie kisiliśmy
Siedzimy teraz na ławce z przed roku
Ja i on, po różnych stronach obłoku.
Nie mamy teraz nawet tematu
Nudząc się wspólnym spędzaniem czasu
Dwa dni temu, nastąpiły kłótnie kolejne
Uczucia były bardzo chwiejne
Z upływem czasu i napierającej złosci
Chciałam zapomnieć o dwuletniej znajomości
Znowu po mimo wszystko przebłagałeś
Czymś mnie jednak przyciągałeś
Zmieniłeś się, znowu jak dawniej
Nie mogłam strzelić trafniej
Teraz wiem, że to tylko na jeden dzień
Wszystko jak dawniej, proszę, się zmień
Przeciwieństwa się przyciągają
Dla nas odwrotną rolę odgrywają
Pojawił się niezwykłej miłości czar
Palący niczym żar
Jednak szybko on zgasł
Pozostawiający słabej miłości blask
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania