Przeminęło w ciszy

Margaret boi się czarnej dziury

rozpuszcza nitki włosów, jest ich coraz mniej,

coraz mniej Margaret wyczekującej w oknie.

 

Stuletni John z parteru

był pilotem, teraz jest ślepy

i został mu tylko wnuk,

który wyjechał do Australii.

 

Margaret rozczesuje włosy,

na balkonie rozkwitają pelargonie.

Sąsiadka Jenny dziecinnieje,

zostawiając gówno na dywanie,

chowa oblizane landrynki

pod poduszką, w poszewce i w zmiętym prześcieradle.

 

Chcę powiedzieć Margaret,

że i mnie i moje dzieci zakopią w czarnej dziurze,

ale milczę.

Wyrzucam srebrny pukiel ze szczotki do kosza,

obrywam zeschnięte liście.

 

Koty wygrzewają się na słońcu.

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Furen dwa lata temu

    Kupa na dywanie mi się nie podoba, całą resztę biorę. Ładnie, lirycznie wyszło, ale poprzedni
    wiersz lepszy.

  • paluszki z paczuszki dwa lata temu

    Kupa na dywanie to Alzhimer.

  • PatrycjuszKR dwa lata temu

    Bardzo ciekawie napisane 5 😉😊

  • piliery dwa lata temu

    Mocny wiersz a pointa super lux.

  • aksolotl dwa lata temu

    fajne.

  • ireneo dwa lata temu

    Wierszem to nie będzie, bo nawet nie ja i też po co poprawiać. Poprawniej będzie pozamiatać i z ekstramentami podrzucić do szuflady jakiejś śmierdziuszce.

  • ireneo dwa lata temu

    <ekstrementami>

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania