Przeminęło w ciszy
Margaret boi się czarnej dziury
rozpuszcza nitki włosów, jest ich coraz mniej,
coraz mniej Margaret wyczekującej w oknie.
Stuletni John z parteru
był pilotem, teraz jest ślepy
i został mu tylko wnuk,
który wyjechał do Australii.
Margaret rozczesuje włosy,
na balkonie rozkwitają pelargonie.
Sąsiadka Jenny dziecinnieje,
zostawiając gówno na dywanie,
chowa oblizane landrynki
pod poduszką, w poszewce i w zmiętym prześcieradle.
Chcę powiedzieć Margaret,
że i mnie i moje dzieci zakopią w czarnej dziurze,
ale milczę.
Wyrzucam srebrny pukiel ze szczotki do kosza,
obrywam zeschnięte liście.
Koty wygrzewają się na słońcu.
Komentarze (7)
Kupa na dywanie mi się nie podoba, całą resztę biorę. Ładnie, lirycznie wyszło, ale poprzedni
wiersz lepszy.
Kupa na dywanie to Alzhimer.
Bardzo ciekawie napisane 5 😉😊
Mocny wiersz a pointa super lux.
fajne.
Wierszem to nie będzie, bo nawet nie ja i też po co poprawiać. Poprawniej będzie pozamiatać i z ekstramentami podrzucić do szuflady jakiejś śmierdziuszce.
<ekstrementami>
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania