Przemówienie

Pozwól mi, pozwól, no pozwól mi

Grzmij, zagrzmij już, bez skrupułów

 

W każdym porcie codziennie dokują łajby

A ty oparzyłeś sobie koniuszek palca papierosem

 

Tak na prawdę w życiu nie zapaliłeś, choć nie lubisz zimna

Za to lubisz zimę, nie możesz spać, choć lubisz sen

 

Całe szczęście nie tolerujesz melatoniny

Chyba starczyłoby, żebyś położył się trochę wcześniej

 

Pomogłoby też odstresowanie się w postaci zaufania komuś

Pomogłoby nie żyć od soboty do soboty

 

Przydałoby się w końcu wyspowiadać

Zamiast obserwować msze z boku

 

Mógłbyś na chwilę się przytulić, układając głowę

Tak by odciążyć swoją zapatyzowaną potylicę

 

Mógłbyś się uśmiechnąć mimo swojej próchnicy

Dla rozładowania napięcia między skroniowego

 

Już od dawna nie widziałem żebyś szczerzył zęby

Ale wiem, że śmiech roznosi cię od środka

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania