przepis na miłość

- No to jak się dostałaś do programu kulinarnego?

Zuzanna wstała z łóżka i odrzuciła włosy na plecy.

- Po prostu jeśli już gotuję, musi to być coś naprawdę pysznego. I tego się trzymam. - Uśmiechnęła się do Natalii. - Wiesz, mam zamiar wygrać. - Podeszła do lustra i przyjrzała się uważnie swemu odbiciu. - Zawsze zdobywam to, czego chcę. Pracę, faceta, wszystko. A tym razem postanowiłam, że będę sławna, więc po prostu muszę wygrać konkurs!

Zaangażowanie Zuzanny przerażało Natalię.

- Ale czemu akurat konkurs gotowania, skoro tak tego nie lubisz? Czemu nie weźmiesz udziału, no nie wiem, w top model?

- Myślałam o tym, ale przy gotowaniu będzie dużo mniejsza konkurencja.

- Skąd ci to, u licha, przyszło do głowy? W tym programie możesz się natknąć na mnóstwo doskonałych kucharzy! Na przykład na mnie!

- Ale tu nie chodzi tylko o gotowanie. Widziałam, jak uczestnicy flirtują z sędziami. - Obrzuciła Natalię spojrzeniem pełnym czegoś podobnego do litości. - Powiedziałam ci już, że jeśli zechcę, potrafię gotować całkiem nieźle. Może nie będę najlepszą kucharką, ale za to z pewnością najładniejszą i najseksowniejszą - więc wygram. I chociaż wyglądasz już dużo lepiej niż wcześniej, nie sądź, że masz jakiekolwiek szanse.

Natalia zmierzyła ją wzrokiem. Po tym, co Zuzanna zdążyła już sobą zaprezentować, jej brutalność przestała Natalię dziwić.

- Skoro tak twierdzisz - odparła z wymuszoną wesołością.

- To dlaczego w ogóle startujesz? - Natalia odwróciła się od lustra, zdecydowawszy najwyraźniej, że nie da się poprawić perfekcji.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Józef Kemilk pół roku temu
    Czasem lepiej być sam niż z taką przyjaciółką. Nie ma co, jak twarda kalkulacja
    Pozdr

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania