Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Przerost

Czasem mi się przerost włącza. Przerost ludźmi, światem, ilością życia. Jestem zły i zmęczony. A nawet nie idę spać, wolę sobie Youtube poprzeglądać jak idiota albo w gierę pograć. Albo wsiadam w auto, jadę do sklepu, przy okazji kasjerkę poobczajam, biorę energola, chociaż rzadziej, teraz częściej jakaś kolka albo hydro-gówno owocowe z multiwitaminą. Biorę dlatego, że mi źle fajki wchodzą bez picia, a trzeba się przejechać, zrobić przerwę na parkingu, odchylić szybę, skręcić szluga i pomyśleć, że w sumie nic już nie wiem i mam trochę dość. Tak, mam dość. Jestem zmęczony, nie pytaj mnie, jak się czuję, nawet nie chce mi się zaczynać odpowiadać, a ty nie chcesz, żebym zaczął, bo przepadniemy oboje w obwodach myśli, które się nie kończą, które nigdy nie są ostateczne, które są tylko przejściem od do, pomiędzy, do czegoś i po coś, ale nigdy na zawsze.

 

Chciałbym wziąć od wszystkiego wolne, ale nie umiem. Jeśli są niedokończone sprawy, to na wolnym mnie wykończą. Jeśli są zaczęte projekty, to na wolnym będę próbował kończyć. Nie umiem odpocząć. Nie umiem się zrelaksować. Umiem iść na siłownię i zmęczyć ciało. Ze zmęczeniem myśli walczę zmęczeniem ciała, ze zmęczeniem ciała walczę pobudzeniem myśli. Nic się nie zmienia. Znowu piszesz, że to koniec i życzysz powodzenia. Znowu ci nie wierzę. Ale mam wyjebane. Jak nie ciebie to inną i to jeszcze nie jest kłamstwo. Ale tak jak ciebie inną, to już kłamstwo. Wkurwia mnie, że taka jesteś, gdybyś była inna, to bym się pewnie nie przywiązał.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania