przesilenie jesienne

cichy powiew lata

co przynosi rosę

w kąciku oka

złamał zaklęcie

 

smak wczorajszych wiśni

malin

rabarbaru

łaskocze język płaczu

 

życiodajna ciemność

dziś zaćmiona słońcem

jak mi dobrze

łapiąc promień

 

w nosie szepcze strumień

prowokuje szczaw

w tym rozkosznym tańcu

idę spać

 

...

 

obudziłem się w lesie

śnieg w butach i sowa

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 2 miesiące temu
    Dziwne nieczytelne metafory
  • Olddomi 2 miesiące temu
    Smaki owoców czytam jako pamięć lata, a „ciemność” jako sen, który daje ukojenie. Ten wiersz bardziej się przeżywa niż tłumaczy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania