przesyt

śmieję się

nad własną przepaścią

 

płaczę

nad pełnią

 

za dużo świata

rozciąga żebra

 

pod mostkiem

drzemie brzuch

po cięciach

 

pod językiem

gnije niewypowiedziane

 

połykam je

jak pestki

 

nie mam dna

 

czasem tylko

kiedy zmywam krew z jabłka

myślę o matce

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • piliery godzinę temu

    Szczerze? wiersz jest dla mnie niejasny.

  • Dusza_boli godzinę temu

    Rozumiem i dzięki za szczerą opinię. Nie zależało mi na dosłowności, ale chciałam, żeby obrazy mimo wszystko tworzyły pewien emocjonalny ciąg. Dla mnie te obrazy łączą się w pewną całość, ale rozumiem, że może nie być aż tak czytelny jak moje dotychczasowe wiersze.

  • piliery

    Dusza_boli Tu są ogromne emocje ale to już nie metafory - to szyfr. Śmiech nad „przepaścią” (czyli nad własnym dnem, kryzysem, końcem sił) to śmiech histeryczny lub ironiczny – sytuacja jest tak zła, że zostaje już tylko śmiech. Z kolei płacz nad „pełnią” oznacza, że nawet dobre rzeczy, nadmiar bodźców czy po prostu fakt, że życie toczy się dalej, stają się nie do zniesienia i wywołują łzy. Blizny? Tu jeszcze można by cos rozsupływać ale jabłko i krew? Grzech pierworodny? Poród? Utrata niewinności? Coś jeszcze gorszego? Za dużo jak dla mnie.

  • Dusza_boli

    Piliery, rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o szyfrze. Być może nagromadziłam zbyt wiele znaczeń, które dla mnie łączą się intuicyjnie, ale nie prowadzą czytelnika przez tekst w równie wyraźny sposób. Pisałam o nadmiarze, który osiada w ciele, o śladach, których nie da się po prostu zmyć, i o czymś, co być może przechodzi z pokolenia na pokolenie, choć nie zawsze umiemy to nazwać. Nie chciałam tego dopowiadać wprost, ale rozumiem, że bez tego obrazy mogą się nazbyt rozchodzić. To dla mnie cenna uwaga.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania