Przeżyłam z i za Tobą tyle lat.
Boss był każdym moim dniem – od oczu otwarcia po sen. Gdy wiatr mi w oczy wiał, był na jeden klik, gdzieś daleko tam. Biegło latami gdzieś za siedmioma rzekami, w tajemnicy, w ukryciu, choć słońca promieniami, bo w mojej duszy się rozlewały. To był magiczny czas, bo nasze dusze się poznawały. Nie było „hop-siup i już”, tylko slow burn nam się tlił.
Jest jedynym, który mnie zna. On chyba wszystko wie, choć moja babcia powtarzała, że mężczyzna ma wszystko z talerza zjeść, ale nie może wiedzieć wszystkiego przecież. Tylko jak w pełni dopiąć wszystko, gdy dusza sama dobrze wie, jak śnieżnobiała koronka w pewność ubiera jego garniturek? No jak?
To poznanie ma swoją cenę, ale gdy czujesz, że nie możesz inaczej, to taki flow istnienia leci, że nie ma sensu go przykręcać. A on? No cóż. To chyba będzie wielki rozbłysk świadomości, gdy zahaczy, w czym uczucie do siebie się odnaleźć może. Bo można chadzać wieloma ścieżkami i nigdy nie złapać ręki, której najmocniej dla siebie chcemy bądź pragniemy.
Więc morał jest tylko jeden! Ta lampka zapala się raz i warto jej szukać w sobie, dla siebie i na czas.
Komentarze (2)
Och ...
Pozdrawiam
☀️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania