Przybita dusza
Światła gasną, za mgłą – miasto.
Serce szare w rytm przybija.
Otchłań mroczna, w dłoni ciemność,
złote gwiazdy chmura skrywa.
Wraz z powiewem człowiek marznie,
lecz nie z zimna, lecz z uczucia –
gdyż przez wieki skamieniała
jego martwa, zimna dusza.
Idąc naprzód, patrzy w niebo –
coraz zimniej, coraz mroźniej.
Uczucia wyparowują.
W oczach woda, widzi przeszłość.
Siedzi sam, gdy martwa Ziemia
daje prezent, daje bóle.
Próbuje rozpalić płomień,
lecz odczuwa wszystko czule.
Gdzieś z oddali fale morza
niosą ogień – wolno, skrycie.
To nadzieja daje serce.
Wyparował. Nie ma życia.
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania