Przygarbiony racjonalizm

0. -I ty się w proch rozsypiesz.

-Możliwe, kiedyś.

-Szybciej niż myślisz.

-Oby tak było.

-To znaczy?

-Czekanie mnie męczy.

1. Przygarbiony człowiek siedział samotnie na głazie i rozmyślał. Barwy jego odzienia zlewały się z kolorystyką siedziska, przez co na pierwszy rzut oka trudno było rozróżnić gdzie kończy się istota rozumna, a zaczyna twardogłowy. Obiekt naszej obserwacji kręcił niespokojnie głową, miał tak wiele pytań i jeszcze więcej koncepcji odpowiedzi. Tyle że niestety żadna go nie satysfakcjonowała. Każda wydawała się w pewien nieuchwytny sposób błędna, a przynajmniej niepełna. A przecież wszystkie miały racjonalne brzmienie, niektóre nawet udowodniono naukowo. Cóż więc się nie zgadzało?

2. „Wahają się”, przesycona jadem myśl unosiła się gdzieś w przestrzeni. „Jest ich coraz więcej.”

„Nie, nie wahają się. Brak im czasu na refleksję”, pojawiła się również odpowiedź.

„Twierdzisz, że o nas zapominają?”

„Zapominają?”, w myśli można było wyczuć wahanie. „Adekwatne byłoby inne określenie.”

„Jakie?”

„Sami odpowiadają na własne pytania. Racjonalnie.”

3. Mężczyzna odziany w białe futra i ciemne okulary obserwował przygarbionego człowieka siedzącego na głazie.

„Dobrze, że jest jeszcze ktoś, kto znajduje czas na refleksję”, pomyślał.

4. -Jak to czekanie? Przecież życie tak szybko mija.

-Twoje istotnie.

-Nie rozumiem.

-I pewnie jeszcze długo nie zrozumiesz.

Tym razem mówią z sensem. A przynajmniej jeden z nich.

5. „Mogę się przysiąść?”

Człowiek siedzący na głazie gwałtownie poderwał głowę. Ujrzał przed sobą mężczyznę odzianego w białe futra i ciemne okulary. Przez dłuższą chwilę zastanawiał się, czy tamten rzeczywiście się odezwał, czy tylko mu się wydawało.

-... tak proszę.

Mężczyzna usiadł na twardej powierzchni w nonszalanckiej pozie bardziej pasującej do puchowego fotela.

„Pierwsze poważne rozważania egzystencjalne?”, zagaił.

-To przez ten głaz prawda? -spytał człowiek. -I jeszcze się tak przygarbiłem...

„Nie bardzo rozumiem”, po tej myśli nastała krótka chwila kłopotliwego milczenia. „Jednak wracając do rzeczy, zastanawiasz się, czy istnieje jakakolwiek odpowiedź na pytanie o istnienie.”

6. „I z ich odpowiedzi wynika, że nie istniejemy?”

„Tak mi się wydaje.”

„Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Sami nas stworzyli, a teraz w nas wątpią?”

„Pamiętaj, że zanim oni stworzyli nas, to my stworzyliśmy ich.”

„Akurat teraz jest to najmniej istotne. Bardziej interesuje mnie dlaczego w nas wątpią.”

„Bo według nich naszego istnienia nie można racjonalnie wytłumaczyć.”

„A ich własne istnienie można?”

7. -Nie jakakolwiek proszę pana -stwierdził człowiek. -Chciałbym otrzymać odpowiedź racjonalną.

„Istnienie istnieje.”

-To jest pańska racjonalna odpowiedź? -człowiek powątpiewająco uniósł brwi.

„Zależy co kto uznaje za racjonalne”, mężczyzna w białych futrach spojrzał w stronę falujących na wietrze liści pobliskich drzew.

-Nie rozumiem.

„Jest wiele punktów widzenia”, człowiek rezydujący na głazie westchnął przeciągle na ten banał. „A co najlepsze każdy słuszny.”

-Przecież to nie ma sensu.

„Większość istotnie jest tego zdania.”

-Głos ogółu jest głosem Boga.

„Pytanie czy w niego wierzysz?”

8. „Prawda leży pośrodku.”

„A jak to się ma do naszych rozważań?”

„Chciałem to jakoś spointować.”

„Jakoś...”

9. Rezydujący na głazie patrzył tępo w miejsce jeszcze przed chwilą zajmowane przez jego rozmówcę. Próbował odnaleźć jakikolwiek sens w przeprowadzonej przed chwilą rozmowie i znaleźć odpowiedź na pytanie. Jednak pytań nagle zrobiło się więcej, a rezydent napotkał jeszcze inny problem. Ogólne rozważania natury abstrakcyjnej niepostrzeżenie przedzierzgnęły się w rozmyślania nad samym sobą.

A był to temat nieskończenie bardziej skomplikowany.

10. Jak wszyscy doskonale wiemy, nie istnieje jedna odpowiedź. A przynajmniej nie taka, którą wszyscy przyjęliby bez zastrzeżeń. Choćby się zebrał sztab uczonych i sporządził cudowną maszynę, nie wydestyluje ona z osnowy rzeczywistości ekstraktu prawdy absolutnej. Pytanie co w zaistniałych okolicznościach możemy przyjąć na wiarę?

11. -Twierdzisz, że moje życie jest puste?

-Twierdzę, że jest krótkie.

-Jak każde.

-Wciąż nic nie rozumiesz.

Seneka mawiał: Życie ludzkie wcale nie jest krótkie, mamy wystarczająco dużo czasu, lecz go trwonimy.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania