Przygody Aniołeczka i Demonika
Aniołeczek i Demonik utknęli na bezludnej wyspie, na samym środku bezkresnego oceanu. Cała wyspa była długa na sześć koni ustawionych gęsiego, a szeroka na osiem. Na jej krańcach rosły dwa samotne drzewa.
Demonik, siedzący na ziemi, podpierał się rękami z tyłu. Jak zawsze na twarzy miał wyraz czystej, niezmąconej pogardy do świata i wszystkiego co istnieje.
- Aniołeczku, możesz mi wyjaśnić jakim cudem znaleźliśmy się na bezludnej wyspie?
Aniołeczek, siedzący na brzegu, maczał swoje stopy w wodzie. Patrzył melancholijnie na horyzont.
- Widzisz, Demoniku - zaczął cichym, delikatnym głosem Aniołeczek - Tak czasem...bywa, że ludzie się gubią w życiu i kończą samotni, niczym wyspa na przestworzu oceanu...
Demonik skrzywił się.
- Okej... - zaczął Demonik, sceptycznie. - Po pierwsze, nie jesteśmy ludźmi. Nie żyjemy od prawie dwóch wieków. Po drugie, to nie wyjaśnia... Wiesz co? Nie chce mi się po raz setny tłumaczyć ci dlaczego twoja chora logika nie ma zastosowania w rzeczywistości. Możemy już wrócić Na Górę?
Aniołeczek przechylił głowę lekko na bok, nie odrywając wzroku od horyzontu
- Tak, Demoniku. Musimy się stąd wydostać. Ale to nie będzie łatwe zadanie... Samotność jest czasem trudniejsza do sforsowania niż najbardziej ufortyfikowana forteca...
Demonik przewrócił oczami.
- Masz jakiś genialny plan?
Aniołeczek pokiwał głową.
- Zbierzemy liany. Przywiążemy do nich kamień i zarzucimy je na chmurkę. Drugi koniec przywiążemy do drzewa. I popłyniemy... - Aniołeczek uśmiechnął się delikatnie. - Jak kaczuszka...
Demonik spojrzał na niego z irytacją i niedowierzaniem. Uderzył się ręką w twarz. Przez dłuższą chwilę nie mógł znaleźć słów.
- Aniołeczku... Nie obraź się, ale jesteś kompletnym idiotą, który nie ma prawa ani zdolności do samodecydowania. Więcej z tobą nigdzie nie idę - stwierdził Demonik. - Nie możemy po prostu ściąć tych drzew, związać je lianami, zrobić wioseł i stąd odpłynąć?
Aniołeczek uśmiechnął się pobłażliwie.
- Głupiś, Demoniku. Ale nie martw się. Nadal jesteś moim najlepszym przyjacielem.
Demonik uderzył się ponownie w twarz i opadł na piasek.
***
Wszystko było gotowe. Demonik, chcąc pokazać nieznaczne braki w logice Aniołeczka, postanowił wykonać jego plan. Zamachnął się lianą z kamieniem i zarzucił ją na chmurkę nad nimi.
- Przecież ja tam nawet nie dorzucę! Ona jest co najmniej 5 kilometrów od ziemi!
Aniołeczek spojrzał w górę, przycisnął swoje drobne rączki do piersi, patrząc z dziecięcą nadzieją w górę, zatrzepotał lekko skrzydełkami.
- Zobacz, Demoniku. - Aniołeczek uśmiechnął się, wskazując palcem w górę.
Demonik spojrzał, spodziewając się że nie zobaczy nic a Aniołeczek jak zwykle ma urojenia...ale o dziwo zobaczył chmurkę. Obwiązaną lianą z kamieniem. Chmurka przesuwała się, ciągnąć za sobą lianę.
- Nie wierzą... - powiedział Demonik, wzdychając ciężko.
Wziął lianę i stąpając ciężko, przywiązał ją do drzewa na krańcu wyspy. Aniołeczek stał obok niego, klaszcząc cicho w małe rączki i patrząc na chmurkę.
- Aniołeczku, rozumiesz że jeżeli ta chmura miałaby siłę przesunąć naszą wyspę, to prędzej wyrwie to drzewo i poleci dalej? To są podstawy jakiejkolwiek nauki, powinieneś to wiedzieć. - próbował dalej racjonalizować Demonik.
Aniołeczek dalej patrzył z nadzieją na chmurkę, uśmiechnął się szerzej.
- Głupiś, Demoniku. Najważniejszą nauką jest ta, że miłość i nadzieja mają największą moc.
Demonik z trudem powstrzymał się żeby nie wskoczyć do wody i nie wrócić Na Górę wpław.
Oczywiście zakończenia można się domyślić - chmurka pociągnęła wyspę. Demonik był głęboko niepocieszony. A Aniołeczek, mimo wad Demonika i jego braku jakiejkolwiek umiejętności logicznego myślenia, nadal był jego najlepszym przyjacielem.
Komentarze (2)
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania