Przyjaciel
Odwiedził mnie płacz w ciemnym pokoju
Przyszedł jedyny, to przyjaciel
Cicho mi szeptał, że potrzebuję spokoju
On był jedynym, co współczuł
Ale nie chciałam litości
Wolałam, by ktoś inny to poczuł
Co znaczy tęsknota do raniącej miłości
Odwiedził mnie płacz, a chciałam być sama
Zawsze przychodzi
Jest jak kochająca mama
Co nie opuści dziecka chorego
Nawet gdy spokój znajdzie, wkraczając do snu nowego
Odwiedził mnie mój przyjaciel
Otulił mnie ramieniem i ułożył do snu
A potem chwycił za rękę
Ściskając ją aż do słońca wschodu
Pożegnałam go, wraz z nocą odszedł
Zrobiło się smutno
Gdzie był? Gdzie poszedł?
Zostawił swoją przyjaciółkę?
Znalazł kogoś nowego?
Nie, już wrócił
Jako jedyny
Przyjacielem nazwałam tylko jego
Komentarze (3)
"Przyjaciel" jakie to poteżne SŁOWO!
Tak pięknie opisany "przyjaciel" to skarb (chyba w podwójnym znaczeniu-tak to odczytuję a może się mylę?)
4
Nigdy nie narzucam interpretacji, "przyjaciel" tu może być dosłownie płaczem i/lub osobą, której się wypłakujesz. A co dziecko mające 14 lat miało wtedy na myśli? Nie pamiętam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania