Przyjaciel
Obudziłeś mnie, kiedy słońce i księżyc
zbliżyły się do siebie. Rozkołysane słowa
miały moc burzy. Taki był początek
dojrzałości, została odwieczna tęsknota.
Lubi osiadać na wielu ścieżkach, oswaja
boczne drogi.
Zawieszona w powietrzu jest natchnieniem.
Wtedy przypomina roje małych ptaków,
które zniżają lot i ulatują. Nie uchwycę
kształtów oraz przeciwieństw tkwiących
jak ziarno w łusce.
Możliwe, że na tym polega tajemnica dzieła
Komentarze (7)
... tęsknota.
Lubi osiadać na wielu ścieżkach, oswaja
boczne drogi.
Zawieszona w powietrzu jest natchnieniem.
Wtedy przypomina roje małych ptaków,
które zniżają lot i ulatują.
- to mi się najbardziej podoba.
Dziękuję Trzy Cztery.
Albo dojrzałość.
Kropkę daj na końcu, boś osierociła ostatnie zdanie.
Brak kropki to działanie zamierzone. Ma to miejsce, gdy nie zamykam myśli/refleksji.
kikimora aaa widzisz. Na to nie wpadłam. Ale myśl wygląda na zakonczoną.
Piękny, zrozumiały i oryginalny ?
I tu też się podoba. Czasem trafiają się autorzy tu na opowi, którzy podnoszą poprzeczkę jakości bardzo wysoko, Ty do nich należysz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania