Przyjaciele z kosmosu
Douglas wreszcie skończył. Odłożył długopis i radośnie spojrzał na swoje dzieło, mając nadzieję, że się przyda, najlepiej w niedalekiej przyszłości.
Był to obszerny list, coś w rodzaju raportu, przeznaczony na spotkanie z kosmitami. Douglas głęboko wierzył w ich istnienie, co więcej, od lat marzył o spotkaniu z nimi. W tym celu postanowił opisać ziemskie życie w sposób jak najprostszy, zrozumiały dla obcych. Zajął się kilkoma ważnymi kwestiami. W ciągu kilku miesięcy opisał budowę człowieka, mężczyzny, kobiety i dziecka. Napisał o tym, jak mieszkają ludzie, co jedzą, jak pracują, ilu lat dożywają, na jakie choroby najczęściej cierpią itd. Sporządził też notatki na temat flory i fauny na Ziemi. Informacje były krótkie i rzeczowe, Douglas się nie rozpisywał. Chciał, żeby jego opisy były jak najbardziej zrozumiałe dla kosmitów.
Myślał o tym, żeby podarować obcym jakąś książkę, na przykład o historii. Po namyśle jednak postanowił nie dołączać żadnych takich prezentów. Nie znaczyło to, że nie myślał o innych podarkach dla istot pozaziemskich. Ale priorytetem był list.
- Tato, po co ci to? – spytał Charlie, patrząc na zbiór informacji o ludziach.
Douglas parsknął.
- Nadal nic nie rozumiesz! Tyle razy ci powtarzałem, że to na wypadek spotkania z obcymi.
Chłopak przewrócił oczami.
- Prawdopodobieństwo, że ich poznasz, jest bardzo małe. A poza tym, skąd wiesz, że oni potrafią czytać po angielsku?
- Podobno mają świetnie rozwiniętą technologię, przetłumaczą list. Nie martw się. Jestem pewien, że spotkanie z istotami z innej planety wcale nie jest tak mało prawdopodobne. Myślę, że mam spore szanse na ich osobiste poznanie.
Charlie puknął się w głowę.
- Tatuś, to niepoważne. Dlaczego kosmici mieliby porwać akurat ciebie? Porwań organizowanych przez te ufoludki jest niewiele, nie nastawiaj się na to, że ich zobaczysz. To dziwne, aż mnie ciarki przechodzą... Nie myśl o tym tyle, bo w końcu naprawdę poznasz obcych. W snach...
- Bardzo śmieszne – prychnął Douglas.
- Jeśli chcesz spotkać tych przybyszów z kosmosu – zaczął rozbawiony Charlie. – to wprowadź się w stan świadomego snu. Wtedy wyobraź sobie spotkanie z gruszkogłowymi. I po sprawie. Nie zapomnij dać im listu...
Chłopak się roześmiał. Douglas machnął ręką, wiedział swoje. Miał obsesję na punkcie obcych i był przekonany, że pewnego dnia ich pozna.
Ale nawet nie sądził, że tak dobrze.
Komentarze (12)
Hmmmm... Nawet niezłe. Ogólnie ten jego synek zdaje się być mądrzejszy od rodzica. No, i ta końcówka dość tajemnicza i dobrze skonstruowana. I z tego, co pamiętam chyba nieco gorzej pisałaś, więc może jest jakiś postęp...
Pozdro
Dzięki, pewnie gorzej pisałam, ale człowiek się uczy całe życie :)
Klaudunia2 w Klauduniowym stylu:)→Miałaś pomysł, ciekawie napisałaś... no i Twój ''znak firmowy"→tajemne zakończenie:)
Można sobie różnie wyobrazić.
Łącznie z tym, że cały czas śni, lub nawet, że jego syn jest... albo nawet, że lepiej ich poznał w innym świecie:)
Pozdrawiam:)↔5
Dziękuję, nawet nie sądziłam, że tak dobrze będą mi wychodzić zakończenia :)
Lubię tajemnice i niedokończone sprawy
Dobre^^
Dzięki :)
Dziękuję :)
Dwa razy mi się napisało, sorry
Krótkie, ale bardzo dobre :D No i faktycznie, synek mądrzejszy od ojca, co nie jest takim niecodziennym zjawiskiem. No i zakończenie w Twoim stylu dla dopełnienia wszystkiego... Daję zasłużone 5
Pozdrawiam ciepło :)
Dzięki, miło mi. Wprawdzie nie miałam zamiaru robić syna mądrzejszym od ojca, ale i tak może być :)
A może ten facet jednak nie był taki głupi?
;)
Nic dodać, nic ująć :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania