Przyjaciółka

Czasem tak w życiu bywa, że na zawsze tracimy osobę niezwykle nam bliską.

Melisa była moją najlepszą i jedyną przyjaciółką. Z całą pewnością była dla mnie kimś wyjątkowym, kimś niezastąpionym.

Prawdą jest, że niezwykle mi imponowała, ponieważ posiadała wszystkie cechy, których mi brakowało. Była niezwykle odważna, szczera... Jeżeli jej na czymś naprawdę zależało, to była zdolna dosłownie do wszystkiego. Zawsze jednak obok byłam ja, po to aby powstrzymywać ją przed głupimi, czasem nawet psychopatycznymi pomysłami.

Nie tak dawno, bo zaledwie miesiąc temu, odebrano mi ją, a może raczej to jej odebrano mnie. Tamtego dnia, którego to się stało, zawiodłam ją. Nie udało mi się dobrze wypełnić swojego zadania...

Był środek nocy kiedy Melisa nieoczekiwanie obudziła się. Wstała z łóżka i podeszła do okna. Uważnie przez nie wyglądała, tak jakby za chwilę ktoś miał się tam zjawić.

- Co się stało? - zapytałam w końcu.

- Nie mogę tak dłużej żyć. Moja matka mnie nienawidzi, brzydzi się mną, traktuje mnie jak popychadło... Wiem, że będziesz próbowała mnie powstrzymać, ale ja muszę to zrobić, nie mam innego wyboru - po tych słowach powoli odeszła od okna i sięgnęła po leżący na biurku nóż.

Już wtedy doskonale wiedziałam co zamierza zrobić. Powinnam była ją zatrzymać, nie pozwolić jej na to, jednak nie uczyniłam nic. Jej matka nie była złym człowiekiem, ale nie potrafiła dotrzeć do córki, nie potrafiła jej zrozumieć, pomóc jej. Wyrządzała jej tym ogromną krzywdę. W tamtej chwili czułam do niej jedynie ogromny żal oraz złość. Niestety, moje uczucia stanowią znaczną część uczuć Melisy.

Dziewczyna otworzyła drzwi swojego pokoju i bardzo powoli zaczęła kierować się do sypialni swojej matki. Było niezwykle ciemno, jedynie światło księżyca wydobywało się zza okna. Przystanęła i przez chwilę się jej przyglądała. Spokojnie spała, zupełnie nieświadoma tego co za chwilę miało się wydarzyć.

Melisa podeszła do łóżka swojej matki. Ta niespodziewanie, gwałtownie się zbudziła, tak jakby nagle poczuła, że grozi jej niebezpieczeństwo.

- Melisa... - tylko tyle udało się jej wydusić, zanim córka wbiła jej ostry, długi nóż prosto w serce. Krew zaczęła wydobywać się z jej ciała, wiedziałam już, że jest za późno.

- Czemu to zrobiłaś?! No powiedz, czemu?! - zaczęłam zamęczać Melise wyrzutami. Tylko dlaczego dopiero po fakcie? Przecież gdybym ostrzegła ją wcześniej, to być może zapobiegłabym temu, być może jej matka wciąż by żyła...

Teraz Melisa znajduje się tam, w zakładzie karnym, gdzie ludzie bez najmniejszych skrupułów pozbawili ją mnie. Pozbawili ją sumienia...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Szalokapel 23.08.2016
    Zostawiam piątkę, choć opowiadanie nie zrobiło na mnie wow. Za mało emocji i opisów. Nie ma napięcia, a szkoda. Polecam założyć sobie konto, pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania