przyklejenie brzegowe
I
po zmroku żądlą wyrojone na Kentem lotniska
jutrzejsze słońce zaczyna parzyć
do uśpienia niewydolne myśli
i nietaktowne tykania zegara
aż ubędzie dostępu do morza między nami
II
na wprost drzwi
z deszczu i chłodu otrząsał się tamaryszek
podwórkowiec
wyczekiwała brzemienna puchatość drapieżna
łaska przeszła przez segment ogrodzenia
księżyc szperał za ostatnim pacierzem
rzucając okiennym kolimatorem na wskroś
życie przez dwie ścianki snów
na naburchaną poduszkę
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania