przyziemnie
nie byłem motylem
ptakiem nie będę
ale kiedyś polecę
wiem to na pewno
krótki rozbieg
wybiję się mocno
i chwycę tą jedyną
najwyższą chwilę
się uśmiechnę
nie krzyknę
gdy po raz ostatni
z brukiem zatańczę
czaszka mi pęknie
mózg będzie na mnie i obok
pierwszy róż jaki założę
Komentarze (6)
Tematyka, jak tematyka - któż z ludzi o nieco bardziej wrażliwej duszy nie myślał o takim locie? Wielu o nim stale myśli i musi z tymi myślami walczyć co dnia. Trudna to walka. I wielu ją przegrywa. Ale o tematyce nie chcę tu pisać zbyt dużo - ważka i ważna, a często bagatelizowana, ale już gdzie indziej, komuś innemu pisałem, że życie składa się z banałów.
Podoba mi się i tempo i rytm. Choć wiersz z pozoru niczym nie zaskakuje - od początku wszak wiadomo o jaki lot chodzi - to jednak ten kolor na końcu bardzo ładnie to zamyka.
A więc - nie przeciągając już 5/5
Najlepsza jest tu msz - pointa z tym różem, bo przekonuje do dystansu podmiotu lirycznego wobec jakości hipotetycznego skoku.
Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania