Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Pseudonaukowy eksperyment przeprowadzony, żeby być milionerem
Ostatnio prowadzę własne „badania” na temat udanego przewidzenia wyniku rachunku prawdopodobieństwa. Cel jest zajebisty – zostać cholernie bogaty. Niestety na razie nic mi nie wychodzi. Jedyny sposób na zwiększenie szans nad tym, żeby wygrać w loteriach, to zakup większej ilości losów. Jednak wolę bardziej „nietypowe” badania. Jeśli uda mi się zrozumieć jak „rozgryźć” wyniki losowań, to będę bogatszy od wszystkich milionerów, a nawet miliarderów razem wziętych.
Mam kilka chorych pomysłów w szalonej głowie. Obecnie potrzebuję obiektów doświadczalnych do swoich badań. Wiem, że będzie ostro, ale od czego jest rodzina. Niestety eksperymenty na Sebusiu (to moja słodka i przeurocza świnka morska) odpadają, bo nie można znęcać się nad zwierzętami. Rodzice nie zgodzili się na pewien mój pseudonaukowy eksperyment. Na szczęście brat zgodził się nieświadomy, co go czeka.
Zaraz opiszę na czym polegały moje badania. Po prostu z talii kart wyciągnąłem cztery króle, cztery damy oraz cztery walety. Następnie karty zostały dokładnie pomieszane. Brat musiał zgadnąć jaką kartę wyciągnąłem. Jeśli zgadł, to czekała braciszka nagroda – dostawał 10 groszy (tylko dychę, bo mam ograniczony budżet). Jednak w eksperymencie chodziło o to, żeby nie odgadywał poprawnie i za niezgadnięcie czekała brata kara - mianowicie soczysty liść w pysk.
Założyłem, że ta bolesna „motywacja” poskutkuje, żeby mój obiekt doświadczalny typował poprawne karty. Sama świadomość, że zadam mu ból miała jego mózg bardziej motywować do działania i trafnych typów. Po kilku sesjach zamieniłem się z bratem rolami i to ja zgadywałem karty. Jak skończył się mój eksperyment? Niestety wyniki nie były zadowalające - brat dostał 60 groszy, a ja tylko 20 groszy. Ponadto bolały nas czerwone policzki. Mnie bardziej…
Nie wiem czemu motywacja do nagrody w postaci monet i poprawnych typów nie zadziałała. Chyba wiem dlaczego tak wyszło. Potrzebuję czegoś co „wzmocni” motywację. W kuchni przechowuję papryczki piri piri. Natomiast właśnie przypomniało mi się pod koniec pisania tego tekstu, że mam w pokoju paralizator. Oj, będzie się działo…
Komentarze (4)
Akurat nie jest to technika dość innowacyjna, częściowo eksperyment Milgrama już tego typu rzeczy testował, bardziej chyba eksperymenty J.B. Rhine.
Natomiast rachunek prawdopodobieństwa to jest dziedzina matematyki, a Twój eksperyment jest z dziedziny psychologii. Wyniku rachunku prawdopodobieństwa nie można "przewidzieć", wynik rachunku prawdopodobieństwa się po prostu oblicza. Możesz sprawdzać co najwyżej na ile wzrośnie prawdopodobieństwo podania prawidłowej odpowiedzi względem matematycznego rachunku prawdopodobieństwa.
To świadczy, że jesteś chorym człowiekiem, co prawda tu tak niewinnie, opisujesz eksperymenty sado maso i ubolewasz, że nie możesz zrobić jakiegoś doświadczenia na twoim zwierzątku, rodzice się nie zgodzili. Skopiowałem to opowiadanko i prześlę je znajomemu psychologowi. Pamiętam, że pisałeś opowiadania o gwałceniu i torturowaniu, zapewne jesteś niezłym swirem, poczytaj co psychologia pisze o takich świrach jak ty. Niby tylko piszesz, ale chory umysł to chory umysł.
Lotos - Jestem normalny. Mam ciebie w dupie. Moje opowiadanko jest żartobliwe i pełne czarnego humoru. Odwal się i mnie nie obrażaj wredny trollu. Nie rozumiesz czarnego humoru. Sam jesteś chory, bo masz kolego kompleksy i chyba małego pana Lotoska!
Vampire Fangs Okej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania