pstyl /66/ - truskawkowa parodia - Pasja O! 🍓😂
🍓w tematach: truskawki z... śmiechem zabić tę nudę😂
w truskawkowym ogrodzie przed wzrokiem ukryci
siedzieliśmy na trawie przy krzaczkach truskawek
zrywaliśmy owoce wsłuchani w śpiew czajek
czy sobą czy ich miąższem byliśmy upici
obok świerszcz cykadami muskał nasze ciała
liście starej renklody w słońcu szeleściły
na pajęczej huśtawce zasnął pająk siwy
z rabarbarowych różów wyszła larwa biała
duszno było od słodkiej truskawkowej woni
gdy sok czerwony spływał aż po piersi twoje
z całej duszy pragnąłem aby dłonie moje
dotknęły miejsc przy których odpływałem w toni
i truskawki złączyły nasze podniecenie
najpierwsze najbielejsze bo w całym wszechświecie
tak miłosnych uniesień nigdzie nie znajdziecie
by wciąż od świtu po noc powtarzać zadziwienie
i nie wiemy co się stało w tamtym ogrodzie
gdy drżącymi ustami dotykałaś skroni
rozebrani ze wstydu wciąż i wciąż na głodzie
szukaliśmy i szeptów i dotyków dłoni
Komentarze (33)
To pewnie opowijska strzyga, huk jej w ucho i kij w plecy dla hecy ¬‿¬
Oj, muszę na zakupy jechać, trzeba spiżarnię zapełnić.
I słów też szkoda, gdy ktoś ułomek. Tymczasem, trzeba mi odpalić spalinowy wehikuł, niebawem wszyscy będziemy rowerkami zapitalać, tylko wierchuszka porschakami ¬‿¬
Nie ma to jak wpaść we własne sidła... fajny widok.
Wciąż ból, ból, ból cię trapi i nie odpowiadaj bo się tylko ośmieszasz O!
😁
Błyszcz jarro!🤣🤣🤣
Można "widzieć, co czytane"↔Stawiam na Adelę🍓
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś, szapcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chrusniak malinowy trwał wciąż dookoła.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania