Psychiatryku Domki Chota

Wołają zewsząd,

ryk odbija się rykoszetami.

Ze ścian wyrywają łańcuchy szaleńcy poskuwani.

Chcą walczyć za Polskę, pokazać jacy powinni być Polacy.

Nie wiedzą, że dawno już nie ma gdzie walczyć.

Zdzierają gardła modląc się do Pana.

Szarpią kubraki biednych pielęgniarek.

Zaklinają się że wróg powraca, że jest jeszcze o co walczyć.

Chcą wiecznie wierzyć, że ich świat jest realny.

Że jest w świecie miejsca dla bohaterów

I czyny odważne.

"Dzień i noc o tym marzę"- skarży się jeden z nich do pielęgniarek, ale co ona na to poradzi skoro w głębi to samo pragnienie ja garnie.

 

W psychiatryku mojej świadomości wszyscy wierzą w ideały.

W gorącym sercu słowa wyryte mają: życie byśmy oddali.

Marzą o krwi przelewanej i zasłużonej chwale.

Łzy przelewają za bohaterów dawnych i wojny, których nie znali.

 

Ich szpitalne łóżka są dla nich grobami.

Grobowcami nadziei więc nie pozwolą sobie spać za nic.

Słabi są lecz pełni odwagi.

Wszelkie siły poświęcają na wydzieranie ze swego serca, ze swej wiary.

Ciągle sięgają za niewidzialne miecze i wierność Bogu przysięgają,

ale to tylko ludzie, szaleńcy wierzący w ideały.

Sami w swej istocie nie są realni.

To tylko moja świadomość, moje zwariowanie,

bo Bóg chciał człowieka takim zobaczyć.

I pozwól Panie żyć tak dalej.

Pozwól szpitalowi stać wiecznie by nikt nie zatracił tego co jest ważne.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Aisak 04.07.2022
    Podoba mi się

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania