Psychicznie chory

Leżałem na dosyć dziwacznym łóżku. Było bardzo twarde i niewygodne. Pode mną znajdowały się liczne dźwignie i przekładnię. Do tego samo pomieszczenie, w którym się znajdowałem było przesiąknięte niepewnością, co było nie tylko widać, ale i czuć. Do środka wszedł mężczyzna ubrany w lekarski kitel i natychmiast skierował się w moją stronę. Było bardzo tajemniczy. Nie przedstawił się, a jedynie pociągną jedna z wajch w łóżku i udał się w stronę przeszklonego gabinetu. Poczułem nagle lekki wstrząs, po czym niespodziewanie zostałem unieruchomiony przez kilka pasów, które w momencie wysunęły się i mocno docisnęły mnie do materaca. Czułem się okropnie i ciężko było mi oddychać, a tymczasem ten niby lekarz jakby nigdy nic siedział przy biurku i przeglądał dokumentację. Byłem mocno poirytowany. W końcu nie wytrzymałem i krzyknąłem by do mnie podszedł. On spojrzał się w moją stronę i wrócił do papierkowej roboty. Ja jednak nie odpuszczałem, krzyczałem tak długo, aż w końcu do mnie podejdzie. W końcu mężczyzna łaskawie wstał i niechętnie do mnie przyszedł. Spytałem go, co to ma znaczyć, dlaczego leżę na łóżko związany psami jak psychicznie chory. On nie odpowiedział nic, tylko wyciągnął z szuflady jakieś dokumenty i pokazał mi je. Nie mogłem uwierzyć w to, co czytałem. Było tam napisane, że jestem poszukiwanym od dwóch lat mordercą trójki dzieci oraz ich matki. Do tego zostałem z kwalifikowany przez biegłych psychiatrów jako niestabilny emocjonalnie oraz niebezpieczny dla społeczeństwa, przez co muszę zostać zlikwidowany w trybie natychmiastowym. Przeraziłem się nie na żarty, czułem jak moje dłonie, zmieniają się w nasiąknięte potem gąbki. Lekarz wyrwał mi z rąk dokumenty i uśmiechając się szyderczo, odszedł w stronę gabinetu. Nie zamierzałem zostać tam ani chwili dłużej. Zacząłem miotać się na wszystkie strony, ale pasy były bardzo wytrzymałe. Wtedy do sali weszli dwaj inni lekarze. Podeszli do mnie i wyjęli z kieszeni dwa noże. Łóżko nagle zaczęło się składać i powoli zmieniło się w fotel. Cały czas próbowałem się wydostać z uścisku, ale na próżno. Lekarze śmiali się ze mnie. Jeden z nich zbliżył się i z impetem wbił w moją dłoń swój nóż. Ból był przerażający. Krew tryskała z żył na wszystkie strony. Oni mieli z tego jednak wielką przyjemność. Po chwili i ten drugi przyłączył się do tej zabawy. W krótkim czasie straciłem już całkowicie czucie w dłoniach, a moje ręce miały więcej dziur niż ser szwajcarski. Krzyczałem za każdym razem, gdy wbijali w nie swoje noże. Byłem już u kresu wytrzymałości, a jeden z lekarzy widząc to, bez zastanowienia poderżnął mi gardło. Jednak ja jeszcze przez chwilę byłem przytomny, choć obraz był już nieco rozmyty. Usłyszałem strzały i dostrzegłem jak obaj mężczyźni, padają na ziemię z rozwalonymi głowami.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • KarolaKorman 01.11.2016
    ,, dźwignie i przekładnię. '' - przekładnie''
    ,, Było bardzo tajemniczy. - był
    ,, a jedynie pociągną jedna'' - a jedynie pociągnął jedną
    ,,On spojrzał się w moją '' - bez ,,się''
    ,,Ja jednak nie odpuszczałem, krzyczałem tak długo, aż w końcu do mnie podejdzie. '' - podszedł, ale w kolejnym zdaniu piszesz, że dopiero wstał więc: by w końcu do mnie podszedł
    ,,W końcu mężczyzna łaskawie'' - powtórzenie ,,w końcu''
    ,,związany psami jak psychicznie chory.'' - pasami
    ,, zostałem z kwalifikowany '' - zakwalifikowany
    ,,W parę chwil chwili straciłem '' - 2x chwil
    Ooo! Taka ogólna masakra :) Dużo błędów jak na taki krótki tekst, ale pomysł ciekawy, dam słabe 4 :)
  • Julsia 01.11.2016
    Tekst ciekawy, jednak dostrzegłam sporo literówek przez co czytanie było nieprzyjemne. Daję 4, szkoda, że taki krótki.
  • Mam Amnezję 03.02.2017
    Czwórka
  • marok 03.02.2017
    dzięki
  • Sylwia 05.04.2017
    Polecam tego ziomusia 1a3 zawsze razem
  • marok 05.04.2017
    A dziękuje

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania