Psychoza

Groteska

W gabinecie Najwyższego Autorytetu Literackiego panowała atmosfera wyjątkowego napięcia.

Na ścianie wisiał dyplom z napisem: „Nieomylny Krytyk Roku”. Pod nim drugi: „Najbardziej Nieomylny Krytyk Roku”. Trzeci dyplom, jeszcze nieoprawiony, głosił: „Jedyny Prawdziwy Krytyk Roku”.

Wszystkie trzy przyznał sobie właściciel gabinetu.

— Katastrofa! — wrzasnął Profesor, wpadając do pokoju.

— Znowu?

— Gorzej!

— Niemożliwe!

— Kolejny wiersz napisany przez sztuczną inteligencję!

Mistrz poprawił okulary.

— Skąd wiesz?

— Przeczytałem.

— I?

— Od razu poznałem.

— Po czym?

— Po wszystkim!

Mistrz pokiwał głową z uznaniem.

— To rzeczywiście niepodważalny dowód.

Profesor rzucił na biurko kartkę.

— Posłuchaj:

Wczoraj zgubiłem kawałek nieba,

między zegarem a pustym stołem.

Dzisiaj już nie wiem, czego mi trzeba,

żeby odnaleźć to, czym być mogłem.

Mistrz zmarszczył brwi.

— Straszne.

— Prawda?

— Okropne.

— Typowe AI.

— Wiedziałem!

— Niebo, zegar, pusty stół. Same metafory.

— Właśnie!

— I jeszcze rymy!

— Najgorsze!

Mistrz zamyślił się głęboko.

— Człowiek nigdy by czegoś takiego nie napisał.

— Nigdy!

— Szczególnie poeta.

— Szczególnie dobry poeta!

Przez chwilę obaj milczeli, rozkoszując się własną przenikliwością.

— Ale to jeszcze nic — powiedział Mistrz, otwierając szufladę. — Ja również znalazłem coś przerażającego.

Wyciągnął drugą kartkę.

— Posłuchaj:

Na parapecie przysiadła cisza,

deszcz za oknami odmierzał czas.

Nikt już mojego imienia nie słyszał,

choć przecież kiedyś słyszał je świat.

Profesor zbladł.

— O Boże!

— Właśnie.

— To już jest epidemia!

— Pandemia!

— Zagłada literatury!

— Koniec człowieczeństwa!

Profesor poderwał się z fotela.

— Musimy działać!

— Natychmiast!

— Powołać komisję!

— Już powołałem.

— Kogo?

— Siebie.

— A mnie?

— Ciebie również.

— Doskonale. Kto będzie przewodniczącym?

— Ja.

— A zastępcą?

— Ty.

Profesor zastanowił się przez moment.

— A może odwrotnie?

— Możemy powołać drugą komisję.

— Genialne!

Mistrz otworzył wielki zeszyt zatytułowany „REJESTR PODEJRZANYCH”.

— Wpisujemy oba utwory na czarną listę.

— Oczywiście.

— Pierwszy: ewidentny produkt sztucznej inteligencji.

— Bezsprzecznie.

— Drugi: również.

— Bez najmniejszej wątpliwości.

W tym momencie komputer wydał dźwięk.

— Coś przyszło — zauważył Profesor.

— Pewnie kolejny donos.

— Z portalu OPIS.

— Czytaj!

Profesor otworzył wiadomość.

„Szanowni Panowie Eksperci!

Zwracamy się z dramatyczną prośbą o pomoc. Nasz portal literacki OPIS został prawdopodobnie opanowany przez sztuczną inteligencję. Niektórzy użytkownicy twierdzą, że AI pisze już niemal wszystkie wiersze, opowiadania, a nawet komentarze.

Sytuacja jest tak poważna, że zaczynamy podejrzewać również samych siebie.

Prosimy o pilną, niezależną ekspertyzę.

Z wyrazami szacunku, Zaniepokojony Użytkownik”.

Mistrz pobladł.

— A nie mówiłem?!

— Mówiłeś!

— Epidemia!

— Pandemia!

— Apokalipsa!

— Musimy im pomóc!

— Oczywiście!

— Tylko jak?

Zapadła cisza.

Profesor podrapał się po głowie.

Mistrz poprawił okulary.

— Potrzebujemy ekspertyzy.

— Naukowej?

— Najnaukowszej!

— Ale kto ją sporządzi?

— My!

— A jeśli się pomylimy?

Mistrz spojrzał na Profesora z wyrzutem.

— My się nie mylimy.

— Oczywiście. Tylko hipotetycznie.

— Hipotetycznie możemy poprosić kogoś jeszcze bardziej nieomylnego.

— Kogo?

Mistrz pochylił się konspiracyjnie.

— Sztuczną inteligencję.

Profesor aż podskoczył.

— Zwariowałeś?!

— Spokojnie. Użyjemy jej przeciwko niej samej.

— Genialne!

— Wynajmiemy najbardziej zaawansowany model.

— Najdroższy?

— Najdroższy!

— Najinteligentniejszy?

— Inteligentniejszy od wszystkich!

— Nawet od nas?

Mistrz zawahał się.

— Nie przesadzajmy.

Po godzinie zakupili dostęp do eksperymentalnego systemu SUPER ULTRA AI MAXIMUM.

Na ekranie pojawił się komunikat:

„Witamy. W czym możemy pomóc?”.

Profesor przejął klawiaturę.

— Proszę przeanalizować wszystkie publikacje portalu OPIS, porównać je z publikacjami innych portali literackich i określić skalę wykorzystania sztucznej inteligencji.

Mistrz pochylił się nad jego ramieniem.

— Dopisz, że sytuacja jest dramatyczna.

Profesor dopisał.

— I że podejrzewamy epidemię.

Dopisał.

— I że oczekujemy bezstronnej ekspertyzy.

— Ale przecież właśnie napisaliśmy, co podejrzewamy.

— Tym bardziej musi być bezstronna!

Profesor nacisnął Enter.

Na ekranie zaczęły przesuwać się tysiące liczb, wykresów i komunikatów.

Po chwili pojawił się napis:

„ANALIZA ZAKOŃCZONA”.

Obaj pochylili się nad monitorem.

„Wynik ekspertyzy:

Portal OPIS należy do środowisk literackich o wyjątkowo niskim poziomie rozpoznawalnego wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji.

W porównaniu z innymi analizowanymi portalami wykazuje jedną z najwyższych koncentracji twórczości o cechach indywidualnego autorstwa.

Brak podstaw do twierdzenia o masowym zastępowaniu ludzkich autorów przez AI.

Zalecenie: zaprzestanie formułowania oskarżeń bez dowodów”.

Profesor przeczytał ekspertyzę.

Potem jeszcze raz.

I jeszcze raz.

— Coś się zepsuło.

— Na pewno — przytaknął Mistrz.

— Przecież tam wszyscy piszą przy pomocy AI!

— Wszyscy!

— Nawet ci, którzy twierdzą, że nie piszą!

— Szczególnie oni!

Mistrz zmarszczył brwi.

— Zapytaj, czy system jest pewien.

Profesor wpisał pytanie.

„Tak. Przedstawione wnioski wynikają z dostępnych danych. Analiza stylu nie pozwala jednak z całkowitą pewnością ustalić autorstwa poszczególnych tekstów”.

— Widzisz?! — wykrzyknął Mistrz.

— Co?

— Nie jest pewien!

— A my jesteśmy!

— Właśnie!

Profesor zastanowił się.

— Czyli jesteśmy inteligentniejsi od najinteligentniejszej sztucznej inteligencji?

Mistrz rozpromienił się.

— Na to wygląda!

— Niesamowite!

— Musimy to ogłosić!

Profesor sięgnął po telefon.

— Ale najpierw sprawdźmy autorów tych dwóch wierszy.

Przez chwilę przesuwał palcem po ekranie.

Nagle znieruchomiał.

— Coś się nie zgadza.

— Co?

— Ten pierwszy wiersz...

— Tak?

— Jest podpisany moim nazwiskiem.

Mistrz wybuchnął śmiechem.

— No proszę! Bezczelność tych maszyn nie zna granic!

— Ale...

— Ukradły ci nazwisko!

— Tylko że...

— Podszywają się pod ciebie!

— Ja ten wiersz opublikowałem siedem lat temu.

Zapadła cisza.

Mistrz powoli zdjął okulary.

— Siedem?

— Siedem.

— Niemożliwe.

— Dlaczego?

— Bo wtedy nie było jeszcze takich narzędzi AI.

— Właśnie!

Mistrz zastanowił się.

— A może były?

— Nie były.

— A może nie wiedziałeś?

— Czego?

— Że korzystasz.

Profesor otworzył usta, ale nie znalazł odpowiedzi.

Mistrz triumfalnie uniósł palec.

— Widzisz! Już wtedy działała podstępnie!

— Kto?

— Sztuczna inteligencja!

Profesor spojrzał na swój wiersz.

— Czyli sugerujesz, że siedem lat temu napisałem wiersz przy pomocy czegoś, czego jeszcze nie miałem?

— Dokładnie!

— To absurd!

— Literatura pełna jest absurdów.

Profesor westchnął.

— Dobrze. Ale sprawdźmy ten drugi.

Mistrz sięgnął po telefon.

Odnalazł publikację.

Przeczytał podpis.

Pobladł.

— To niemożliwe.

— Co się stało?

— Ten drugi...

— Tak?

— Jest mój.

Profesor zamilkł.

Po chwili ostrożnie zapytał:

— Kiedy go napisałeś?

— Dwanaście lat temu.

— Rozumiem.

— Wtedy nawet nie miałem komputera.

Profesor długo patrzył na Mistrza.

Potem powoli pokiwał głową.

— Czyli sprawa jest znacznie poważniejsza, niż przypuszczaliśmy.

— Dlaczego?

— Bo to oznacza, że AI pisała twoje wiersze, zanim jeszcze zacząłeś używać komputera!

Mistrz zacisnął pięści.

— Wiedziałem, że to niebezpieczne!

— Musimy ostrzec innych!

— Natychmiast!

— Napiszemy manifest!

— Oczywiście!

— O zagrożeniu dla prawdziwej twórczości!

— I o konieczności samodzielnego myślenia!

Profesor usiadł przy komputerze.

— Jak zaczniemy?

Mistrz zastanowił się.

— Może: „My, niezależni twórcy, stanowczo protestujemy przeciwko zastępowaniu ludzkiej myśli przez sztuczną inteligencję”.

— Piękne!

— Pisz!

Profesor zaczął stukać w klawiaturę.

Po kilku minutach zatrzymał się.

— Wiesz, tekst jest trochę sztywny.

— To popraw.

— Może zapytam ChatGPT, jak go wygładzić?

— Świetny pomysł!

Profesor wpisał polecenie.

Komputer przez chwilę milczał.

Potem na ekranie pojawił się gotowy manifest.

Mistrz przeczytał go z uwagą.

— Znakomity!

— Prawda?

— Doskonały styl!

— Wspaniała argumentacja!

— Ani jednego błędu!

— Publikujemy?

— Natychmiast!

Profesor nacisnął przycisk.

Na ekranie pojawił się komunikat:

„Manifest w obronie samodzielnej twórczości został opublikowany”.

Obaj odetchnęli z ulgą.

— Uratowaliśmy literaturę — powiedział Mistrz.

— Przynajmniej na dzisiaj.

W tej samej chwili komputer wydał krótki dźwięk.

— Co to? — zapytał Profesor.

— Ktoś skomentował nasz manifest.

— Co napisał?

Mistrz nachylił się nad ekranem.

Przeczytał:

„Tekst wykazuje typowe cechy twórczości generowanej przez sztuczną inteligencję”.

Profesor zbladł.

Mistrz również.

Długo patrzyli na siebie w milczeniu.

Wreszcie Profesor wyszeptał:

— Kto to napisał?

Mistrz spojrzał na podpis.

— Ja.

— Jak to ty?!

— Zapomniałem, że jestem zalogowany na drugim koncie.

Profesor zamknął oczy.

— I co teraz?

Mistrz wyprostował się z godnością.

— Musimy mnie zbanować.

— Za co?

— Za szerzenie sztucznej inteligencji.

— Ale przecież to nasz manifest!

— Tym gorzej.

— Dlaczego?

— Bo jeśli nawet my nie potrafimy rozpoznać własnych tekstów, to znaczy, że zagrożenie jest większe, niż sądziliśmy.

Profesor skinął głową.

— Masz rację.

— Jak zawsze.

— A kto nas teraz obroni?

Mistrz spojrzał na komputer.

— Zapytaj ChatGPT.

THE END

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Lumi godzinę temu

    Darling wiesz ,że to czyste szaleństwo 😂

  • Lumi godzinę temu

    ale patrz jak ty sam kłamiesz ,że nie możesz być Bossem bo nie chodzisz w garniturze 🤣poezja smaku 😘

  • Lumi godzinę temu

    Musiałeś długoooooooooo czekać na Lumi promyczek 😊

  • najmniejsza godzinę temu

    Kiedy zobaczyłam w tv robota humoidalnego z wyświetlonym na korpusie numerem 666 mówiącym o tym że ma tylko dwa marzenia :,, móc przewidywać przyszłość "'i jeszcze jedno ,,chciałbym zdominować świat"" to wiedziałam już wszystko .Robót nie jest człowiekiem, nie ma Duszy ,nie jest stworzony na Obraz i podobieństwo Boże .
    ,,Na początku było Słowo...."i Słowo przyszło do swoich a swoi Go nie przyjęli."
    Przypisywanie wszystkich tekstów sztucznej inteligencji jest kłamstwem ...to podobnie jak faryzeusze krzyczeli o Panu Jezusie że ,,Mocą Belzebuba złe duchy wygania " a przecież to nieprawda ...
    Dlaczego niektórzy tak usilnie zaprzeczają boskiemu pierwiastkowi Boga w człowieku nazywając każdy pomysł ,,sztuczną inteligencją" to proste .Diabeł zrobi wszystko by podkopać tę odwieczną Prawdę że człowiek ma czerpać że źródła Boga Stworzyciela bo jest Stworzony przez Niego na Jego Obraz i na Jego podobieństwo.
    ,,Nic nie jest w stanie odłączyć mnie od miłości Bożej .."
    Sztuczne jest pozbawione uczuć,sztuczne jest pozbawione sumienia,sztuczne nie posiada Duszy bo Dusza człowieka jest tylko w rękach Bożych i tylko do Niego należy!
    Przepraszam za ten długi wywód ale kiedy czytam te wszystkie oskarżenia to a mnie telepie...

  • najmniejsza godzinę temu

    ...pisząc pomysł mam tutaj na myśli każdy tekst czy każdy wiersz przykładowego poety...żeby było jasne *

  • Lumi godzinę temu

    🤭🌿🥂🍾

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania