Ptakość

Ubrałem się w skrzydła,

jak paw — niezastąpiony.

 

Latając jak kuropatwa,

zimową porą ograniczony.

 

I wszystko w porządku.

W tych kościach — powietrze.

 

Mogę być tam,

tylko gdzie jest konieczne.

 

Lecz co mi po ptaku,

skoro to pewne.

 

Na talerzu —

ciepłe, wytrawne

przysmaki

wietrzę

 

Ale latam — nieżywy —

nawet wyżej, niż byłbym.

 

W śmierci pozostaję ponad,

jak żyłbym.

Średnia ocena: 1.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • słone paIuszki 2 miesiące temu
    O zwłokach towarzysza Lenina xD
  • Tkors 2 miesiące temu
    Wszyscy jesteśmy Leninami.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania