Ptakość
Ubrałem się w skrzydła,
jak paw — niezastąpiony.
Latając jak kuropatwa,
zimową porą ograniczony.
I wszystko w porządku.
W tych kościach — powietrze.
Mogę być tam,
tylko gdzie jest konieczne.
Lecz co mi po ptaku,
skoro to pewne.
Na talerzu —
ciepłe, wytrawne
przysmaki
wietrzę
Ale latam — nieżywy —
nawet wyżej, niż byłbym.
W śmierci pozostaję ponad,
jak żyłbym.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania