"Ptaszyna" akcja umieszczona w Uniwersum Metro 2033 Dmitry Glukhovsky

W klubie „8 bila” jak zawsze gromadził się tłum spragnionych rozkoszy mężczyzn, każdy stolik praktycznie był zajęty, na samym środku znajdowała się okrągła scena, gdzie tańczyła na rurze skąpo ubrana dziewczyna. Naprzeciw sceny była lada, a za nią stał barman, który przyjmował zamówienia w większości takie same, czyli te dające dobrego kopa. Jak mówili w metrze z sarkazmem: „Aby żyło się lepiej”. Ze starego zakurzonego radia na kasety brzmiał mocny rock, który wypełniał lokal. Krzyki, toasty, głośne rozmowy i żarty, śmiech oraz gniew wszystko to można było odnaleźć w tym sławnym klubie na stacji Szabołowskiej. Przy jednym ze stolików, który był na podeście przy ścianie siedział na czerwonej kanapie mężczyzna o surowym wyglądzie, solidnej posturze, zaroście dwudniowym, z tatuażem korony na szyi. Był ubrany w szary garnitur, który już przeżył swoje i czarną koszulę. Na prawej dłoni na palcu wskazującym nosił złoty pierścień w kształcie ósemki. Głowę miał wygoloną po bokach, lecz brązowe włosy na górze dokładnie uczesane do tyłu i spięte gumką w kucyk. Wyglądał jak władca, spoglądający na swoje królestwo popijając jako jedyny ze szklanki przeznaczonej dla whisky, którą w metrze jest ciężko dostać z powodu na jej cenę lub brak. W pewnym momencie podszedł do niego mężczyzna już nie tak szykownie ubrany, który miał wielką bliznę na szyi ciągnącą się od ucha do ucha.

- Witam Car – zwrócił się do siedzącego na kanapie.

- Co jest Gardziel? – spytał.

- Masz gościa.

- Kogo?

- Ten stalker, Hunter.

- Dobra, wprowadź go.

Gardziel skinął głową i odszedł. Nagle pojawił się silnej postury stalker, który podszedł do stolika pewnym krokiem. Stał przed nim i patrzył srogim wzrokiem, Car uśmiechnął się, odsłaniając swój wstawiony złoty ząb i pokazał mu, żeby usiadł. Stalker usiadł, a Car wskazał palcem w stronę barmana, który nalał samogonu do metalowego kubka i podał kelnerce. Dziewczyna przyniosła trunek.

- Dziękuję skarbie – powiedział Car.

- Wiesz Car, kiedyś stracisz tego zęba – powiedział ze spokojem stalker.

- Hehe a po co to komu teraz stalkerze i tak ważniejsze są naboje, a to, tylko symbol, żeby wiedzieli kim jestem.

- Bez tego wiedzą, uwierz mi. Mówiłeś, że chcesz się ze mną spotkać? – spytał Hunter.

- Tak, mam coś dla Ciebie – odpowiedział i spojrzał na Gardziela, który w tym momencie położył czarny futerał na stolik.

Stalker otworzył i zobaczył pistolet USP z kolimatorem, tłumikiem, z modyfikacją powiększonego magazynku oraz podczepionym czerwonym laserem. Model broni, którą nie widzieli w metrze od dawna i która kosztowała by teraz majątek.

- Jesteśmy kwita, stalkerze, uratowałeś mi życie, więc nagroda musi być jedyna w swoim rodzaju. Jeśli chcesz możesz wypić na mój koszt i zabawić się z moimi pięknymi dziewczynami. Zasłużyłeś na to.

Hunter wziął broń do rąk, przyjrzał się jej, wstał i wsunął w pochwę zamieszczoną na udzie. Wypił jednym tchem samogon z kubka i powiedział:

- Na mnie pora. – odszedł od stolika i skierował się w stronę wyjścia.

- Powodzenia stalkerze. – krzyknął na pożegnanie Car, uśmiechnął się i wzniósł szklankę do góry.

Dwa reflektory oświetlały tylko scenę, tłum ucichł. Na scenę wyszedł człowiek w znoszonym smokingu i zaczął mówić:

- A teraz panowie! Zatańczy dla Was nasza gwiazda! Wspaniała i piękna Swietłana! Takie wspaniałe atrakcje zawdzięczamy naszemu gospodarzowi!

Car wznosi kielich do góry.

- Przypominam również, że nie można wchodzić na scenę, ani obmacywać tancerki, wszystkie takie próby będą karane. – powiedział prowadzący.

Ludzie Cara opierali się o ścianę niedaleko sceny i obserwowali tłum. Z obszarpanej czerwonej kurtyny energicznym krokiem wyszła w szpilkach dziewczyna w blond włosach i zrzuciła z siebie płaszcz odsłaniając czarną koronkową bieliznę z podwiązkami. Figura dziewczyny była idealna, lecz wyraz pogardy z jej twarzy wzbudził gniew u Cara. Tancerka wykonuje uwodzicielskie ruchy, odwraca się tyłem do publiczności, łapie rękami zaczepionej rury i zniża się powoli w dół ukazując swoje jędrne pośladki. Kobieta odwraca się i spogląda na Cara, ten trzymając szklankę z trunkiem ogląda z poważną miną występ tancerki. Słychać okrzyki oraz gwizdy śliniących się obskurnych napitych mężczyzn na widok tak pięknej dziewczyny, która swoim tańcem zachęca do nieprzyzwoitych igraszek. W pewnym momencie jeden z widzów, próbuje dotknąć tancerki niemal wchodząc na scenę i od razu zostaje złapany przez Gardziela za kołnierz i odrzucony do tyłu, gdzie łapią go ludzie Cara. Wielkolud podchodzi do obskurnego faceta, który pluje w jego stronę i mówi pijackim głosem:

- Taki cwany jesteś, masz szczęście, że te niedojdy mnie trzymają, w innym wypadku błagałbyś mnie o litość, wiesz kim ja kurwa jestem?

Gardziel skinął głową, a opryszki puścili awanturnika. Wielkolud z opanowaniem pomachał ręką zachęcając do pierwszego ciosu, zdezorientowany mężczyzna przez chwilę zawahał się, ale następnie zrobił zamach i wycelował z całej siły w twarz, lecz Gardziel z łatwością złapał jego pięść lewą dłonią zaciskając ją coraz mocniej jak imadło. Pojawił się bolesny grymas na szeroko otwartych oczach twarzy atakującego, który szybko wytrzeźwiał i zrozumiał powagę sytuacji. Nagle z niewiarygodną szybkością i siłą, pięść trafiła w policzek mężczyzny, słychać było łamanie kości. Facet leżał nieprzytomny na podłodze, Gardziel nawet nie spojrzał na niego, a odwrócił się i poszedł na swoje miejsce niedaleko siedzącego Cara. Opryszkowie wzięli znokautowanego pod pachy z obu stron, wyszli z klubu i wyrzucili go na stare tory metra.

Występ Swietłany dobiegł końca, weszła za kurtynę i skierowała się do pomieszczenia, gdzie pozostałe dziewczyny przebierały się lub poprawiały makijaż przed lustrem. Nad wejściem była przypięta kartka z napisem „Moje gwiazdeczki”.

- Cześć kochana, jak poszło? – zwróciła się do Swietłany jedna z dziewczyn, kiedy zobaczyła jak wchodzi do środka.

- Daj spokój, nic nowego, jak takie bydło mogło przeżyć katastrofę. Wyrzuciłabym ich na powierzchnię, ciekawe czy tam takimi chojrakami by byli wśród mutantów. – odpowiedziała zdenerwowana Swietłana.

- Oj tak piękna, masz rację, masz w stu procentach rację! Wiesz, że… - nagle ucichła, gdy zobaczyła jak do pomieszczenia wszedł Car.

- Wyjazd! – krzyknął i wszystkie dziewczyny zaczęły wychodzić, a on usiadł w fotelu niedaleko lustra.

- Swietłana, Ty zostań skarbie – powiedział, a dziewczyna zatrzymała się przy wejściu. Stała do niego tyłem przez chwilę nie odwracając się.

- Dawaj, dawaj, podejdź tutaj – rozkazał Car.

Dziewczyna podeszła bliżej.

- Widziałem Twój występ, są pewne niedociągnięcia, musisz popracować nad wyrazem twarzy, wszędzie ma być sex, sex i jeszcze raz sex! Rozumiesz? A teraz zatańcz przede mną, ale teraz ma to być zrobione na 6 z plusem.

Stoi i patrzy w milczeniu na ścianę, jakby nie zwracając uwagi, że jest on w pobliżu.

- Na co czekasz, jedziesz mała – powiedział ze spokojem.

- Nie – odpowiedziała niepewnie.

- Co kurwa powiedziałaś? Przesłyszałem się, mówiłaś do mnie? – krzyknął gniewnie na nią.

- Już tańczyłam, widziałeś, więc nie będę powtarzać – powiedziała stanowczo.

- O Ty zdziro! – spoliczkował ją, a ona upadła na podłogę.

- Za grosz kurwa szacunku, Swietłana moja droga, już nie jesteś gwiazdą kina, kobietą, która reklamowała seksowną bieliznę. Wiesz kim kurwa jesteś? – złapał ją za włosy.

- Jesteś moją własnością i wbij to sobie do główki skarbie, że czasy się zmieniły. – puścił jej włosy, rzucił niedopałek papierosa obok niej i zgasił butem.

- Gardziel zabierz naszą ptaszynę do klatki, może czegoś się nauczy. – rozkazał Car.

Wielkolud bez słów podniósł dziewczynę, złapał za ramię i wyszli z pomieszczenia. Podążali korytarzem mijając ludzi pracujących dla Cara, skręcili w prawo tam znajdowały się pancerne drzwi. Gardziel otworzył jedną z zardzewiałych szafek, które ustawione były obok ściany. Wyciągnął dwa skafandry i maski przeciwgazowe z filtrami. Ubrał się w cały sprzęt i powiedział dziewczynie, żeby zrobiła to samo, dając jej do zrozumienia, aby nie robiła żadnych sztuczek dla własnego dobra. Jak byli już gotowi, mężczyzna otworzył ciężkie drzwi, następnie wskazał na metalową drabinę, która prowadziła na powierzchnię.

- Nie, proszę, ja nie dam rady – chciała zawrócić, ale zasłonił wyjście wielkolud.

Przestraszona wiedziała, że nie ma wyboru i zaczęła wchodzić po drabinie stawiając powoli kolejne kroki. Jak wyszła na powierzchnię stała przez chwilę nieruchomo, zobaczyła zniszczone szare miasto, pochylone budynki, dziwnie powykrzywiane drzewa, nienaturalne wzniesienia i dziury na ulicy, wszystko tworzyło pewien artyzm, zniekształcony obraz, dzieło przeraźliwej i niebezpiecznej sztuki. Nagle usłyszała głos:

- Idź i nie panikuj – powiedział ze spokojem Gardziel.

Obok nich szło dwóch uzbrojonych mężczyzn z miotaczami płomieni, których zadaniem była eskorta. Dziewczyna zorientowała się o co chodzi, podążali do metalowej klatki która znajdowała się 10 metrów od głazu z którego wyszli. Prostokątne więzienie było solidnie zbudowane, lecz zauważyć można było ślady zadrapań i gdzieniegdzie wygięcia. Wielkolud otworzył klatkę, spojrzał na kobietę, która wiedziała, że nie wygra z tym człowiekiem, nie opierając się weszła do środka. Mężczyzna przekręcił klucz w kłódce zamykając przy tym wejście do klatki. W dziewczynie coś pękło, instynkt przetrwania natychmiastowo zaczął działać, chwyciła rękami kraty i zakrzyczała:

- Tak idź do swojego pana, jak pies z podkulonym ogonem, niech rzuci Ci patyk, a Ty go przyniesiesz. – szyderczo śmieje się z łzami w oczach.

- Czy jesteś na tyle głupi? Nie na darmo mówią: „Wysoki jak brzoza, a głupi jak koza”. Najpierw poderżnął Ci gardło, patrzył jak zdychasz, a potem kazał zaszyć. Blizna to Twoja obroża piesku. Nie różnisz się niczym ode mnie, ale ja przynajmniej próbuje, a Ty… - opada na ziemię – Idź, idź piesku – mówi cichym głosem.

Mężczyźni schodzą drabiną, zamykając za sobą głaz. Dziewczyna została sama zamknięta w metalowej klatce na powierzchni. Ogarnia ją przerażenie.

- Uspokój się dziewczyno, uspokój się. – mówi sama do siebie – Nic głupia, nie może się stać. W jej głowie biją się różne myśli, szukając nadziei, lecz cały czas dominują przerażające rzeczy budzące coraz to większy strach. Nagle coś usłyszała, odwróciła się w tym kierunku, lecz nikogo nie zauważyła w kupie gruzu. Stała w bez ruchu przez chwilę, a za jej plecami biegł w stronę klatki rozpędzony mutant przypominający wyrośniętego dzika z wystającymi dwoma kłami z paszczy. Swietłana w ostatnim momencie przyległa do drugiej strony klatki, a kreatura wbiła się mocno w kraty, że zadrgało całe metalowe więzienie. Potwór zawrócił i znów spróbował natarcia, lecz stabilnie wykonany obiekt odparł kolejny atak. Zakrwawiony mutant przez starcie z twardą konstrukcją zaczął gniewnie warczeć, że nie udało mu się zdobyć ofiary, odwrócił się i pobiegł w drugim kierunku.

Głaz otworzył się, dwie postacie zbliżyły się do klatki.

- Jak tam moja droga, podobają Ci się krajobrazy? – z pod maski słychać było satysfakcję w głosie Cara.

Kobieta patrzy na rękę, a tam spływa krew, zapewne okaleczył ją mutant jednym ze swoich kłów.

- Mam nadzieję, że nauczyło Ciebie to posłuszeństwa? – spytał ciągle pewny siebie mężczyzna.

Popatrzyła na niego i plunęła mu na maskę.

- Haha! Głupia, mogłaś być najlepszą, a tak skończysz jako obiadek dla tych bestii na powierzchni. – wyciąga pistolet i celuje w stronę dziewczyny. – Pora się pożegnać, papa.

Nagle Car upuszcza broń, łapie się za pierś a tam zaczyna spływać krew.

- Ty skurwy… - głos się urywa i Car pada na ziemię.

Gardziel ze spokojem wyciera zakrwawiony nóż bojowy, chowa go do pochwy i otwiera klatkę.

 

Do klubu wchodzi mężczyzna o solidnej posturze w skafandrze wojskowym.

- Kto i do kogo? – powiedział ze spokojem Gardziel.

- Hunter, do Cara. – odpowiedział krótko stalker.

- Proszę, siadaj ogierze. – uśmiechnęła się ładnie ubrana kobieta siedząca na czerwonej kanapie.

- Gdzie Car? Mam do niego sprawę. – stanowczo przemówił mężczyzna.

- Nie ma Cara słodziutki, teraz jest Caryca. Czyli jaka to sprawa? – Swietłana odpaliła zalotnie papierosa.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Anonim 08.07.2015
    Za długie T.T Błagam, podziel na części, wtedy przyciągniesz więcej czytelników! XD Nie oceniam ^^

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania