Pusta dubeltówka
nitka przeźroczy
oddziela miedzę srebrzaną
od grafomaństwa
kipiącego pianą
salonowym nalotem
miedzę srebrzaną
gdzie słychać nad ziemią
huki spomiędzy wyrażeń
a
wan
gar
dy
plejad, nocnych przymrozków
myśli jak Joyce'a wymykają
się brudno na pole
jedynie rytm rymów posłusznych
zawieruszył się w wysokiej trawie
i słońcu już nie chcę się miotać
w konwulsjach kakofonicznych
na kałużach eterycznych odmętów
rzędach urżniętych, zerżniętych
od uchlanych przedwojennych panów
czerwona pulchna gleba
balansem nabitego rewolweru
trzyma konwulsje
we wszystkich swych ryzach
mocą 20 kiloton trotylu
morze błękitne morze natchnione
może retrospekcja
może możliwość zamorskich przejść
hula po wewnętrznej stronie ciemiączka
i ciało też nie chce zostać daleko w tyle
i pisze strzemiączko
i pisze mi rzepka
i piszę mi złoty nadgłowny nimb
i pisze i pisze
i pisze wciąż nic
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania