pycha
za uszy doprowadzeni do kuchennego stołu
Stasio i Majka okazali wyszorowane dłonie
przywdziali fartuszki i czepki jakby za karę
czekała ich wielka frajda – siekanie cebuli
tasaki poszły w ruch aż horrorem zaleciało
chichotali choć łzy leciały ciurkiem z oczu
kot Leniwiec na parapecie psikał i prychał
komentatorka papuga dziwnie zaniemogła
dziadek w fotelu chrapał z otwartym okiem
bohater Franio stanął do pracy na taborecie
demonstracyjnie zakasał rękawy koszuliny
zakręcił korbą maszynki do mielenia mięsa
na fajerkach buchała para z główek kapusty
obok pyrkał ryż zbyt twardawy by podkraść
do mieszania farszu na patelni zabrakło rąk
gdy nagle doniośle zaburczało w brzuchach
a ślinka pociekła na hasło „Łapać gołąbki!”
nawet lewe ręce wzięły się do zwijania liści
doglądanie garnków było nudne jak reklama
a ziewanie przeplatało się z pokasływaniem
„na sztorc” postawiono widelce w gotowości
na widok babcinego kiwania groźnie palcem
w kolejce nie rozpychano się wcale łokciami
bez jęków trwało szczypanie za nosy i uszka
Obżarciuchy, jak wyszło nam domowe danie?
Mamo, palce lizać. Daj się mocno ucałować!
Phi, smacznego! – kpiarsko dobiegło z klatki.
Komentarze (2)
Nigdy nie zapomnę moich pierwszych rozgotowanych ziemniaków, gdy miałam 8 lat. Wyszła prawie zupa ale jest co wspominać😀
Barmaria - Na biwaku rozgadane panny przypaliły garnek z gotującymi się kartoflami... życie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania