Radiacja
z nudów rozdrapuję chmury. przez rany na wodzie
przecieka chłodne, październikowe słońce
chciałbym pójść na wieś, wykrzyczeć
jak szaleńczo cię kocham
ale czuję, że jestem złudzeniem optycznym
kimś między zorzą a błędnym ogniem
widzialnym jedynie przez pryzmat
nikt nie uwierzyłby zwidowi na słowo
ludzie mijaliby z pół - pogardą, pół -zażenowaniem
chyba pragnę zbyt wiele
być może wolno mi jedynie milczeć
niewypowiedziane uczucia mutują, biały cień
migocze przed oczami
rytuał zamarzania: im bliżej do zimy
tym bardziej czuję, jak pod skórą
rodzi się Coś. jest słodkie i święte
krainy szczęścia, nieprzemierzone Antarktydy
na których panuje wieczny upał
Oksymoronia, planeta z zapomnianej galaktyki
dwa wyrazy, po wypowiedzeniu których
nastanie wieczna wiosna
nie mów
Komentarze (7)
Florianex, dwie kwestie. W sumie to jak w kawale, dobra i zła.
Zła (choć w sumie nie wiem czy taka zła) jest taka, że ten wiersz w ogóle mi nie usiadł, a wśród Twoich to rzadkość. Dobra natomiast jest taka, że nie ma co dłubać i czekać do końca miecha, więc przesyłam talariany już tera. Piszę tu, bo nie wiem czy często ogarniasz maila. Ja ze 3 razy do roku, dlatego mam fobię, że robi tak każdy.
Robię przelewa, jak dotrą dziamdziary, puść pakuna.
Ciao.
Mistrz się opuścił, ale mistrze tak miewają chwilami, żeby potem z niskości znów wyrosnąć rozbłyskiem. Dobre, ale deko niżej właściwego mistrzowi poziomu.
Dla mnie bardzo dobry wiersz, nie porównuje go z innymi, ani Twoimi ani cudzymi, ale traktuje jako samoistna jednostkę wierszową i mi on bardzo podchodzi.
Radiacja nie w znaczeniu promieniowania myślę, ale jak adaptacja do planety - Oksymoronii.
Świetny wiersz, już pierwsza metafora wywołuje zachwyt.
Masz mega talent.
Zgadzam się, ale dekagram prowokacji wrzucając (subiektywnie odbierając ja - tak sądząc), mistrz obniżył możliwą do uzyskania wartość.
Skąd ja to znam w jeszcze dosadniejszym wydaniu? - nie pamiętam.
Nie będę obniżał oceny dając cztery - wstrzymuję się a wszystkie gwiazdy błyszczą .
A niech tam - prowokacje potrzebne - daję pięć.
Piękny wiersz o miłości. Ogólnie wszystkie wiersze o niespełnionej miłości trafiają na podatny grunt. Czyżby tak dużo było wokół nas zawiedzionych albo bojących się prawdy? Lepiej przemilczeć, ukryć swoje uczucia niż gdyby ktoś miałby je sprofanować... Coś w tym jest.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania