raj zwany rzeczywistością

bajkowa sielanka

usłana promykami słonka

i gęstej zieleninki

tuż obok radioaktywnego wysypiska śmieci

 

kropi letni deszczyk

cieplutki drobniutki

odżywia roślinki

trującymi związkami siarki

 

wzeszła kolorowa tęcza

mieni się barwami

tysiąca odcieni

przykrywa ją kłąb paskudnego dymu

 

po nieboskłonie

niczym puszysta kuleczka

szybuje malutki ptaszek

już go pochwycił bezlitosny jastrząb

 

rośnie sobie muchomorek

czerwoniutki kapelusik

z bielutkimi kropeczkami

kopnął go dla rozrywki narcystyczny przechodzień

 

dojrzało jabłuszko na jabłoni

soczyste zieloniutkie

spadło na ziemię

tuż obok gnijącego kolegi

 

na drzewku

pszczele gniazdko

zbierają miodek robotnice

już lecą po niego bezlitosne szerszenie

 

przebiega zajączek

słodziutki mikrusi

o mięciutkich uszkach

zerwała się zza krzaka z pazurami łasica

 

biegnie przez raj

niebiańska wręcz istota

o cudownym zapachu

bo przecież świnie się nie pocą

 

przybiegł chłopaczyna do niewiasty młodej

z dzbanuszkiem malin

dorodnych różowiutkich

spoliczkowała go i zadeptała owoce

 

jakby cię tu nazwać

mój drogi wyimaginowany świecie

już wiem może

życie

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania