Rak Lew Panna
Na posiedzeniu kwartalnym
zakończono letni incydent
odchodzi cichutko na palcach
pomacham białą chusteczką.
Jeszcze słońce rzuca refleksy
na lśniące powierzchnie
dojrzewają ciemnogranatowe
festony winogron.
Wystarczy wyciągnąć rękę
i rozsunąć zasłonę
przesączy się światło
zatrzyma ziemskie zielenie.
Słońce stoi już nisko
tuż przy oknach i gzymsach
tylko żółte lampy uliczne
nadrabiają sztucznością.
Ona i On
po zabiegu inhalacyjnym
z głębi krateru
zatrzymali miłość wakacyjną
zachcianki z czasów antycznych.
Pozostał smak aromatów
stęchłych hot-dogów
w przydrożnych knajpach
zefirek z tężni solankowych.
Odkopią przysypane śmieci
na plaży w Łebie
ozon i tęcza na chwilę
odetną rozwój ochlejstwa.
Słońce płynie do Nadiru
gaśnie kult letniej nocy.
Nastaną długie wieczory
fantazjowania.
Komentarze (2)
Wyfantazjowane poetycko, kilka dobrych metafor, obraz zapuszczonych wakacyjnych siedlisk da się odczytać i wyobrazić włącznie z cywilizacyjnym odorem.. Mam wątpliwości tylko o ten bieg Słońca do nadiru choć trochę wcześniej stało sobie w zgodzie z naturą. choć w opozycji do Słowa.
Z tym nadirem to było tak:
Kiedy słońce stało w swym apogeum kilka dni i pewnie by tak pozostało.
Gdyby nie Maniek ze wsi Mańkuty Wielkie.
Wówczas mówiono, że "słońce stoi na wiśni"
Maniek przystawił drabinę do wiśni, bo chciał skosztować z samego czubka
są najsłodsze.
i trącił słoneczko w kuperek.
Wtedy zaczęło spadać powoli.
To nie jest żadna legenda. Tak było.
- Proszę Ja Ciebie -
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania