Historia kata, diabłem zwanym.
Rano wstaje,
Pijakowi rękę podaję.
Ubieram ciuchy,
Po drodze biorę dwa buchy.
Idę dalej po chodniku,
A jednak chcę mi się siku.
Skręcam w bok,
Bo muszę znaleźć jakiś "krzok".
Wstaje, mimo tylu lat,
A na drodze po sąsiadkę idzie kat.
Przede mną jego kosa,
Proponuję mu papierosa.
Prosto idę dalej,
A ten wpada w szalej.
Biega, ludzi zabija,
Ale z niego żmija!
Wszyscy uciekają,
i mi na pożegnanie machają.
Patrzę się na niego
-Co robisz kolego?
-Uciekaj, bo zaraz Cię złapie!
A przy chodniku ustawiają się gapie.
Rozpęd wzięłam, zamachnęłam
I już po nim śladu nie ma.
Ponoć tak przywalił,
że się świat zawalił.
W piekle mieszka od tej pory
I widuje inne zmory.
...Kolejny mój wiersz z dawką humoru. Dzisiaj się troszku rozpisałam. Niedługo zabieram się za wiersz o pasztecie- pomysł wspaniałego Nuncjusza. Jeżeli macie jeszcze jakieś pomysły na temat wiersz to piszcie :))
Komentarze (11)
Pasztet to dobry pomysł ;)
Szybko czytasz, ledwo powiedziałam, a już komentarz... :D
napisz o tym pasztecie, ale z ogórkami i mlekiem
Wezmę to pod uwagę :D Coś w deseń zestawu śniadaniowego hahah:D
bardzo smakowitego w dodatku :)
60secondsToDie / Owszem! A potem pięknie spędzony dzień w toalecie xd.
Fajne, z humorem. Dałam 5 :)
Dziekuje bardzo. Wezme to do serca ;D
Znalazłoby się kilka literówek, ale ogółem rozbawił mnie ten tekst, czyli swoją rolę spełnił doskonale :D Czytało się lekko i z uśmiechem, szczególnie przypadło mi do gustu zakończenie, a zatem pozwoliłam sobie zostawić 5 :)
OO, Witam Cię Alfonsyno w moich skromnych progach :) Jestem niezywkle szczęściwa, że się spodobało. Dziękuję :)
Fajne, 4 :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania