ranne potyczki

Stanął na balkonie. W gaciach. Trochę piździ.

Kawa, Ibuprom. Ciuchy, guma do włosów. Dwa siwe do wyrwania. W zeszłym listopadzie ich nie było, czyżby jakaś zmiana?

Spojrzał w lustro, niby przypadkiem. Twarz znana, ale jakby dawno nie widziana. Zmarszczka na czole, jest. W sumie od zawsze. Nowych brak. A nie, jest jedna między wargą a polikiem, ale wygląda na mimiczną.

 

– Ta. Tak se tłumacz.

 

Można się zbierać, drzwi, klamka i... Sąsiad się tłucze po korytarzu. Dobra, można chwilę postać pod drzwiami by uchronić się od "a ten spod ** kupił tyle za ile" i "o Panie, z tym TK to...". W sumie to chuj go to boli i dwa przednie zęby.

 

Sześć minut jak cymbał stał pod drzwiami, byle tylko uchronić się przed niepotrzebną interakcją. Aż Adaś, ten Adaś M., szepnął z tyłu głowy:

– "Czy ja jestem wariatem?"

Odpowiedział mu Tadeusz Sz.

–"Nie wiem, choć się domyślam".

 

Wreszcie wyszedł z domu. Osiągnięcie odblokowane. Winda, drzwi wyjściowe... Listopad wdarł się bez najmniejszego problemu do stolicy, do głów tym bardziej. I jego. Halloween minęło, święto zmarłych minęło... Zawsze bawiło go jak ludzie szybko przechodzą ze stanu żalu po bliskich w mode "jebać wszystko po całości". Nastroje jak witryny sklepowe, oferta sezonowa. Już zaraz wystawią czapki w reniferki, choinki i "nawzajem". Idealny moment na spacer.

 

Więc zamówił Bolta.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Aeliora 4 godz. temu

    🫣😍😍😍😅

  • Aeliora 4 godz. temu

    Widziałam ..🧐

  • JagVetInte 4 godz. temu

    Mojego sąsiada?

  • Aeliora

    JagVetInte neee powiem :)ciiiii

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania