RAPSODIA JESIENNA
Jesień, to tylko dwa miesiące,
wszak ciągle latem pachnie wrzesień.
We wrześniu wciąż się kłaniasz łące,
wrzesień, to jeszcze lato przecież.
Grudzień zapachem świąt cię mami
i szczepi dobroć w twojej duszy
rozświąteczniony światełkami.
Jesieni mówi: już nie musisz...
Trwa trzecia pora dni sześćdziesiąt,
od października po Andrzejki.
Choć hojnie wchodzi w pierwszy miesiąc,
to w drugim rolę gra złodziejki.
Październik z góry, z dołu, z boków
na brązy, żółcie pomaluje,
zabierze w góry, sprzeda spokój,
gorącą miłość zafunduje.
Lecz gdy uwierzysz już naiwnie,
że jednak trwałe szczęście kruche,
listopad swoją różdżką kiwnie,
spod głowy wyrwie ci poduchę
i w mgłach znienacka się zanurzysz
w świecie, gdzie bez ustanku wieje.
Deszczowa aura spokój zburzy
i miłość gdzieś się zapodzieje.
A niełaskawa jesień wtedy
Serce nostalgią ci nasączy,
nie będziesz nawet wiedział kiedy
bieg wsteczny w twojej głowie włączy.
By skończyć z tym corocznym splinem
interpelację dziś przedłóżmy:
stosując stary chwyt klin-klinem,
październik razy dwa przedłużmy!
Komentarze (11)
Wróciłeś... i to jak pięknie/dla mnie na pewno.
No chyba Cię myśnę -;3)))~ha~ha~ha~a~a~
Pozdrawiam szczerym uśmiechem.
(żadnym tam spółdzielczym nr. 6)
I za to myśnęłam Cię też... jednym falowaniem ogonka więcej🤣
Jednakowoż i przejściówka na gniazdka np. w Wielkiej Brytwannie,
Przyjemnie się czytało
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania