Ratunek

Tonę.

Każdego dnia coraz niżej, coraz głębiej.

Nie widać dna ale też nie widać powierzchni.

Jedyne co mnie ratuje, to promienie słońca przebijające się gdzieś ku górze.

Próbuję do nich dopłynąć, lecz nie mogę .

Tracę powietrze z każdym ruchem.

Próbując tego nie pogarszać, tkwię w bezruchu.

Pragnę tlenu, jednak nie potrafię odkręcić butli , która jest mym ostatnim i jedynym ratunkiem.

Tonę.

Światło już prawie mnie dotyka.

Waham się, bo nie wiem czy oświetla ciemność, czy rozjaśnia nadzieję.

Podążam za blaskiem, chwytam się każdej tafli.

Udało się, jestem na brzegu .

Łykam powietrza, żyję,

Lecz nadal tonę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • piliery ponad rok temu

    Już raz to czytałem. Już ktoś taką głupotę palnął o "słońcu przebijającym się "ku górze" . Niestety.

  • E.T. 1979 ponad rok temu

    Waham się piszemy przez h...

  • Jusiapol ponad rok temu

    Nie wiem czemu było przez "ch", jakoś c się pomiędzy wcisnęło

  • Hubert Marianowicz ponad rok temu

    Bardzo ładny wiersz. Smutny, poruszający i życiowy. Pozdrawiam, i zostawiam ocenę 5.

  • andrew24 ponad rok temu

    Miłego wieczoru 5*
    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania