Na ratunek

Gdzieś na stronie czterdziestej szóstej

czarny wiersz patrzy w pustkę.

A w tym czasie

ze strony pierwszej a może trzeciej

dochodzi do wiersza krzyk mody.

Jak przystało na bohatera

nie czeka.

Przewraca strony, wytrwale biegnie, na ratunek.

W tym porywie stracił połowę sensu,

ale wciąż ma jeszcze początek i nadzieję na udane zakończenie.

Dociera na miejsce.

Krzyk mody wciąż krzyczy.

Czarny wiersz wypełnia jej usta słowem. 

Teraz moda recytuje czarną poezję.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania