Razy
Odchodziłam dziesiątki razy,
a może i jedenastki?
Tyle, że zabrakło palców u rąk
i głowy, żeby to pomieścić.
A potem wracałam,
z kolejnym znamieniem na czole,
z jedną zapałka mniej.
Odchodziłam tyle razy,
że kolejna katastrofa i koniec świata,
pustoszyły pudełka, jedno za drugim.
A ty mówisz, że nie było mnie zaledwie
przez pół mrugnięcia oka.
Tymczasem za oknem znów zima,
zanim się obejrzę przyjdzie następna.
A ja znów wracam.
Komentarze (11)
Pierwsze dwie strofoidy słabiutkie... wiersz zaczyna się dopiero od tego wersu: ''Odchodziłam tyle razy,''
W sumie można, bez szkody, zrezygnować z tych dwóch i będzie cacy...
Och, ach, ech
Wzorowa Płaczlinda A potem a e i o u xD
Łukaszenkow co palisz?
Wzorowa Płaczlinda To co zwykle
Łukaszenkow bo bredzisz chłopaku.
Wzorowa Płaczlinda Samogłosek na ogórku nigdy nie trenowałaś?
✌️ dzięki za opinię i komentarz
Cześć Dusia, fajnie że coś publikujesz :)
Też mnie to cieszy
Cześć, fajnie, dobrze wychodzi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania