ready to jump

Wspomniałem już kiedyś, że pracuję w handlu? Nie? To już to robię. Jestem handlowcem. Wiem, wiem nic specjalnego. Do ostatniego czasu wszystkie firmy w których pracowałem wyznawały kult Mao Zedonga. Polegał on na tym, że na koniec miesiąca menadżer patrząc na wyniki poszczególnych handlowców mówił:

- Adam Mao, Robert Mao, Łukasz Mao, Mao, Mao, Mao…

Wszyscy handlowcy słysząc te słowa oddawali pokłon. Cali we wstydzie kajali się. Czołem dotykając podłogi obiecywali, że za miesiąc będzie więcej. A tym czasem kłaniali się nisko. Rytuał powtarzał się przez dwanaście miesięcy zawsze w wigilię dnia zamknięcia targetu. Zedong najwyraźniej kontent z oddanych pokłonów i modlitw cudownie w ostatnim dniu rozmnażał umowy, zwiększał volumen, powielał SKU, wprowadzał NPI gdzie wcześnie nie były wprowadzone czy też dokonywał innych „cudów” na miarę galilejskiej zmiany wody w wino. I tak to się kręciło.

Kiedy stawiałem swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie życia społecznego, osoby które szkoliły mnie w sztuce handlowania twierdziły iż czynność ta przypomina randkowanie. Tylko nieliczne kończą się przyłożeniem przy pierwszym spotkaniu. Zazwyczaj jest to złożony proces który przebiega etapami. Na pierwej randce podziwiasz walory kontrahenta. Zaglądasz w dekolt oceniając przyszłe volumeny. Zerkasz na kolana starając się sięgnąć wzrokiem uda skryte pod zgrabną kiecką. Starasz się oszacować możliwości finansowe. Podziwiasz oczy, makijaż czy zgrabne pośladki próbując przeniknąć to co zakryte. A w trakcie kiedy ona wychodzi przypudrować nosek do wc wiedziesz tęsknie wzrokiem fantazjując o nocy.

Kontrahent natomiast zgrywa niedostępnego. Szacuje rząd wielkości „biznesu”. Niby chciałby a boi się – jak dziewica. Pozwala sobie nawijać makaron na uszy udając, że wierzy co to nie my i nasza firma potrafi i z kim to nie współpracuje. Słucha o zasobach i kapitale zakładowym. Pokazuje tu i ówdzie kilka apetycznych kąsków ukrywając bądź odwracając uwagę od tego co najciekawsze. Zwleka, przeciąga, zagaduje, umawia się na drugą, trzecią, czwartą randkę. Sprawdza wytrwałość, testuje, negocjuje.

Dopiero najwcześniej przy trzecim spotkaniu całość kończy się numerkiem. Zależnie od tego, czy aby nie było fall startu, czerstwych żartów, rozmiar nie rozczarował, technika była satysfakcjonująca, komplementy były trafione, nie było push-up czy też bielizny wyszczuplającej to dojdzie do następnego a potem kolejnego i kolejnego zbliżenia. Jeśli jednak coś poszło nie ten teges to całość kończy się jednorazowym strzałem i zaczynamy zabawę od początku, polujemy dalej. Szukamy nowego klienta.

Generalnie we wszystkich firmach handlowych w których pracowałem wszystko to było constans. Aż do tej w której aktualnie podjąłem zatrudnienie. Do ostatniego czasu liczył się czas, zaangażowanie, ambicja, skuteczność – generalnie szybciej i więcej. Natomiast teraz dostałem polecenie aby zwolnić, pozamykać czakrany i przestać ziać złą energią. Natychmiast skończyć z zarażaniem swoją postawą innych. Udać się do źródła, zakosztować metafizyki handlu.

W tej firmie do biznesu trzeba podejść w uduchowiony sposób. Należy złapać wręcz spirytystyczny kontakt z kontrahentem. Aby sukces w biznesie mógł się w nas uruchomić, musimy zacząć od nauczenia się obecności tu i teraz. Dopiero taki stan ducha, w którym z uważnością idziemy przez każdy dzień nie wybiegając myślą w przyszłość, pomaga nam zauważać obecność sukcesu w świecie. Praktykowanie własnej obecności prowadzi do połączenia z jestestwem partnera biznesowego. Po drodze uczymy się zasad miłującej dobroci, braterstwa i siostrzeństwa wobec wszystkich istot konkurujących z nami. Dzięki temu stajemy się lepsi dla siebie, klienta i konkurencji krok po kroku, kamyczek po kamyczku. Rozwój duchowy to zmiana punktu widzenia z wąskich granic ego do świadomości otwartego umysłu. Niektórzy nazywają to przebudzeniem. Inni ścieżką dojścia, jeszcze inni transcendentnym handlem. Istota sprawy jest jedna: coraz bardziej świadome i etyczne tworzenie interesów. Duchowy biznes zaczyna się od praktykowania obecności własnej i prowadzi przez palenie kadzidełek, synchronizacje oddechów do wizualizacji sukcesu i wspólnego medytowania z kontrahentem. Aby dobić dobrego deal`a należy wyobrazić sobie wysoką górę usytuowaną na środku polany (góra może być porośnięta trawą). Na szczycie tej góry czeka zysk, lecz aby na nią wejść, trzeba pokonać sto schodów. Na każdym z nich należy się zatrzymać i zrobić głęboki wdech i wydech. Szczyt góry porośnięty jest dorodną roślinnością – im jesteśmy wyżej, tym piękniejszy wydaje się ów ogród, a nasz biznes emanuje coraz większą dobrocią, życzliwością oraz profitami. Najważniejsze, nie wolno się przy tym śpieszyć. Dopiero takie podejście pozwoli nam w pełni doświadczyć spełnionego sukcesu, będąc połączonym duchowo ze swoim klientem. Tylko tak można osiągnąć biznesową nirwanę.

I teraz najważniejsze co mi się nasuwa: Czy wielki biznes jest już gotowy na nową jakość handlu proponowaną przez moja nową matkę firmę? Czy firmy są: „Ready to jump in to the space of business nirvana”? Czy niosąc dobrą nowinę z sercem na dłoni i duszą na ramieniu wilcy nas nie zjedzą? Rekiny nie rozszarpią? Kruki i wrony nie rozdziobią?

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • Józef Kemilk rok temu
    Całkiem fajne podejście do handlu. Niezły tekst.
    Skoryguj "wieżę" i interpunkcja słaba.
    Pozdrawiam
  • Tankret rok temu
    Upsss. Wiem, że słaba. Nie mam fizycznie kiedy przysiąść w spokoju i dokonać korekty, a szkoda mi nie napisać jak chodzi mi po głowie....chyba wiesz jak to czasem jest.
  • fanthomas rok temu
    Czemu wstrzymałeś publikację tekstów?
  • Tankret rok temu
    Bo byłem przelonany, że publikując dostanę jakieś informacje zwortne o warsztacie. A nie dostaję. Dwa mam wrażenie, że żeby kogoś zainteresować tekstem to przewrotość, sakrkazm, spostrzegawczość nie wystarczą a najlepiej walnąć coś politycznie kontrowersyjnego. Nie jest tak, że nic nie piszę, zwyczajnie nie umieszczam bo mam wrażenie, że mało kogo to interesuje.
  • fanthomas rok temu
    Tankret mnie interesuje
  • fanthomas rok temu
    Tankret no i szczerze powiedziawszy wolę przewrotnosc i sarkazm niż polityczne aluzje
  • fanthomas rok temu
    Tankret no na szczegółach technicznych tekstów to ja sie mało znam żeby rady dawać
  • Tankret rok temu
    fanthomas ok, to dla Ciebie będę zamieszczał. ?
  • fanthomas rok temu
    Tankret a gdzieś indziej też publikujesz?
  • Tankret rok temu
    fanthomas na Facebooku czasem, ale generalnie nie. Próbowałem na nowej fantastyce, ale tam raczej opowiadania.
  • Tankret 10 miesięcy temu
    fanthomas zapraszam, do przeczytania skoro się stęskniłeś. Liczę, że teksty na poważnie bez sarkazmu też przypadną Ci do gustu.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania